Recenzja MIO Cyclo 605

Firma MIO od zawsze kojarzona była z rynkiem nawigacji samochodowych, na którym święciła spore sukcesy. Jakiś czas temu jednak postanowiła zająć nowe pole, wchodząc do segmentu urządzeń sportowych, a dokładnie – liczników rowerowych. Nie można pominąć faktu, że niekwestionowanym hegemonem na rynku kolarskim jest firma Garmin. Był i nadal jest, ale… nie da się ukryć, że powoli zaczyna się dziać, bo inni producenci zauważyli, że na tym rynku jest jeszcze sporo tortu do podzielenia. Najlepszym dowodem na to jest fiński Polar, który zyskuje coraz bardziej w segmencie urządzeń naręcznych, a dodatkowo oddał użytkownikom trzy liczniki rowerowe: model M450 oraz V650 oraz M460. Do tego Wahoo, Bryton, Sigma i kilka innych. Skoro wszyscy próbują to swoją szansę zwietrzył również MIO. Obecnie do wyścigu dołącza MIO ze swoim 605HC, po którym – co raczej oczywiste – spodziewać się można fajerwerków w kwestii nawigacji, ale czy czegoś więcej?

Co w pudełku?

Otwierając pudełko, w zależności od wersji licznika, znajdujemy zestaw składający się z:

  • Licznika 605HC
  • Kabla USB i ładowarki
  • Podręcznika użytkownika
  • Uchwytu na mostek
  • Czujnika prędkości
  • Czujnika kadencji
  • Czujnika tętna

No jest na bogatości!

Licznik

Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy jest rozmiar MIO 605HC. Chciałbym powiedzieć, że jest duży, ale to nie oddałoby w pełni tego co zobaczymy. On jest wielki, ogromny, po prostu wygląda jak lotniskowiec USS Ronald Reagan. Dość powiedzieć, że Edge 1000, który uważany jest za kolosa, wygląda przy nim jak zawodnik bikini fitness przy kulturyście wagi open.

Wrażenie ogromu znika (na całe szczęście) w momencie montaznika na mostku, ale trzeba przygotować się na to, że zajmie jego całą powierzchnię. Oczywiście dzięki temu licznik jest wyposażony w kolorowy, dotykowy, czterocalowy ekran o bardzo wysokim kontraście. Na obudowie znajdują się również dodatkowe trzy przyciski do obsługi urządzenia, port ładowania oraz uchwyt montażu.

Uchwyty

W zestawie producent udostępnia jeden uchwyt wraz z dwoma opaskami ściągającymi. Mocowanie to możliwe jest do użycia na mostku, względnie na górnym chwycie kierownicy o okrągłym przekroju. System zapięcia nieco różni się od znanych z Garmina czy Polara, ale to wciąż prosty, sprawdzony i wygodny mechanizm typu twist lock.

Czujniki i akcesoria

MIO 605HC posiada możliwość sparowania z czujnikami zewnętrznymi dostarczającymi informacji o dodatkowych parametrach treningowych. MIO zdecydowało się na pracę z czujnikami kodowanymi w standardzie ANT+, czyli tym samym, którym posługuje się Garmin. Zalety to energooszczędność oraz możliwość sparowania z kilkoma urządzenia naraz.

Licznik można więc sparować z czujnikami:

  • Tętna
  • Kadencji i prędkości
  • Kadencji
  • Prędkości
  • Mocy

Niestety pojawiło się kilka mankamentów z czujnikami, po pierwsze zdarzało się, że często na ekranie wyświetlał się komunikat o rozłączeniu z czujnikiem kadencji, a po drugie urządzenie przed rozpoczęciem pracy, szuka wszystkich czujników w okolicy, więc np na wyścigu możemy połączyć się z kadencją innego zawodnika.

Obsługa

MIO 605 obsługujemy przy pomocy trzech przycisków oraz dotyku. W zasadzie wszystkie operacje na urządzeniu wykonamy za pomocą ekranu dotykowego, a przyciski będą służyły wyłącznie do uruchomienia i zakończenia aktywności, automatycznego okrążenia i aktywacji podświetlenia.

Ekran jest responsywny, a ekrany możemy zmieniać za pomocą strzałek lub przesuwając ekrany. Jedyny problem, który zaobserwowałem, wystąpił podczas jazdy w deszczu, kiedy to ekran nie reagował na dotyk. No ale taki urok zastosowania rozwiązania. Menu należy do tych przyjaznych użytkownikowi, a nauka obsługi urządzenia zajmie kilka chwil nawet niedoświadczonemu użytkownikowi.

Ustawienia licznika

MIO zdecydowało się na prawie nieograniczone możliwości personalizacji licznika z poziomu urządzenia. Użytkownik ma możliwość wprowadzenia praktycznie wszystkich zmian z poziomu urządzenia bez wykorzystania platformy treningowej, która służy wyłącznie do wgrywania kursów do 605-tki. Nie będę tu opisywał co znajduje się w ustawieniach, bo są to w standardy, które odnoszą się do podstawowych ustawień takich jak: czujniki, pól danych, autolapów i alarmów.

Menu urządzenia

Menu urządzenia przypomina kafelki znane z Windows 8. Ponieważ urządzenie ma czterocalowy ekran, jego czytelność jest wyśmienita, tym bardziej, że oprócz piktogramów widoczne są również opisy. Całość jest schludna, ergonomiczna i bardzo praktyczna, do tego tłumaczenia na język polski wykonane zostały bez błędów. Jedyne do czego można się przyczepić to pewne opóźnienia w działaniu ekranu.

Ekran startowy licznika składa się z sześciu pól, w których znajduję się:

  • Tablica wskazań (przejście do ekranów treningowych)
  • Nawigacja (Moduł wyboru trasy lub punktu nawigacji)
  • Historia (Zapis wszystkich wykonanych aktywności)
  • Surprise me (Moduł wyznaczania wycieczki)
  • Trening (Prosty trening w oparciu o tętno, moc, odległość lub kalorie)
  • Ustawienia (Wszystkie ustawienia użytkownika i licznika)

Podświetlenie

Mio 605 daje nam w bardzo wygodną i szeroką możliwość zmian ustawienia poziomu podświetlania ekranu: od czasu podświetlenia, przez jego natężenie (możliwego do sterowania w dowolnym momencie poprzez naciśnięcie przycisku), a na automatycznej blokadzie i wyłączeniu kończąc.

Synchronizacja

Urządzenie możemy synchronizować za pomocą kabla oraz poprzez WiFi, przy czym skorzystanie z kabla umożliwia wgląd do pamięci urządzenia i wgrywania plików, a WiFi do synchronizacji bez konieczności logowania do platformy z komputera do przesłania trasy.

Bateria

Producent deklaruje piętnastogodzinny tryb pracy urządzenia przy pracującym GPS-ie. Szczerze mówiąc nie jestem przekonany, że ten czas jest osiągalny. Wskaźnik baterii znika szybko, a urządzenie wytrzymało niecałe 12h na testach. Niestety duży wyświetlacz to spory wysiłek dla baterii. Na szczęście urządzenie można ładować w trakcie jazdy i nie wpływa to na przerwanie zapisu śladu.

GPS

MIO 605 posiada jeden tryb zapisu śladu GPS. Oczywiście nie wyklucza to treningu indor, w czym pomagają dołączone czujniki. W trakcie korzystania, na ekranie ślad jest rysowany po drogach na mapie, a oto kilka przykładów zapisu GPSu.

Licznik radzi sobie bardzo dobrze w różnych rodzajach terenu, niezależnie czy jesteśmy w lesie, parku czy mieście. Zdarzają mu się potknięcia, w szczególności w gęstym lesie oraz w mieście w przypadku wysokich budynków (wtedy ślad jest bardziej szarpany), ale to normalna przypadłość urządzeń GPS. W trakcie ponad miesięcznego używania sprzętu, nie było sytuacji, żeby urządzenie straciło połączenie lub żyło swoim życiem. Jest na prawdę dobrze.

Sygnalizacja powiadomień

MIO 605 umożliwia ustawienia wyłącznie powiadomień dźwiękowych. Szkoda tym bardziej, że sygnał do najgłośniejszych nie należy. Urządzenie rozpoznaje różne rodzaje powiadomień i sygnalizuje w inny sposób te dla skrętów, tętna i prędkości.

Pola treningowe

MIO 605 posiada możliwość dowolnego ustawienia parametrów, które będą opisywać aktywność w trakcie treningu. Do wyboru mamy cztery ekrany, na których istnieje możliwość ustawienia do ośmiu spersonalizowanych pól treningowych. Do tego dochodzą ekrany: Mapy, Nawigacji oraz funkcja trener, w których możemy wprowadzić niewielkie modyfikacje.

Mapa

Opcja Mapy, to rzecz o której nie można nie wspomnieć. Przy pierwszym uruchomieniu urządzenie musi zostać aktywowane. W tym celu należy wpisać do licznika unikalny kod znajdujący się na opakowaniu. Po aktywacji czeka nas niespodzianka, ponieważ producent wyposażył licznik w ilość pamięci, która spokojnie mieści obszar całej Europy (sic!).

Przy ograniczonej pamięci urządzeń konkurencyjnych, to naprawdę warta uwagi opcja. Warstwa z której korzysta urządzenie, to doskonale znana Open Street Map  w wersji Routable, co umożliwia wyznaczenie trasy w sposób znamy z nawigacji samochodowych. Dzięki temu mamy możliwość choćby wyboru omijania określonego rodzaju dróg. Mapa wygląda bardzo dobrze; jest kolorowa, a dzięki rozmiarowi wyświetlacza bardzo czytelna. Jedyny mankament, to wspominane wcześniej opóźnienia w odświeżaniu, co przy podglądzie mapy w trakcie treningu może trochę irytować.

Więcej na ten temat w dziale NAWIGACJA, a uwierzcie będzie się działo.

Pierwsze użytkowanie

Po stworzeniu własnego profilu użytkownika i roweru możemy rozpocząć korzystanie z urządzenia.

Jakość połączenia GPS wyświetla się w górnej części ekranu obok piktogramu baterii. Niestety nawiązanie połączenia nie jest w żaden widoczny sposób sygnalizowane, a szybkość FIX-a, jak we wszystkich tego typu urządzeniach, uzależniona jest od kilku czynników, w tym: częstotliwości używania urządzenia, terenu oraz zachmurzenia. Generalnie jednak MIO 605 nie odstaje tutaj od konkurencji.

Aktywność uruchamiamy środkowym przyciskiem znajdującym się z boku obudowy, co zostanie zasygnalizowane na ekranie.

Licznik obsługujemy za pomocą dotyku, a przyciski służą do zatrzymania treningu, dodaniu okrążenia oraz sterowania podświetleniem. Czułość ekranu jest wysoka, ale nie wpływa na komfort obsługi urządzenia. W tym miejscu, po raz kolejny chcę podkreślić czytelność wyświetlacza, gdzie nawet przy ustawieniu ośmiu pól nie mamy problemu z ich odczytem nawet z większej odległości.

A teraz kilka rzeczy, które osobiście mnie zdziwiły.

  • Nie wiem w jakiej czasoprzestrzeni żyje MIO, ale urządzenie liczy czas co 2 sekundy, a nie co 1 jak to ma się w cywilizowanym świecie.
  • Nie da się przesuwać ekranów w pętli, co jest irytujące i znacząco wpływa na komfort korzystania z urządzenia.
  • Nie ma alarmu dźwiękowego w przypadku automatycznego okrążenia.
  • Nie można wyłączyć autopauzy

Być może są to nieduże niedogodności, ale dla mnie wpływają na jakość korzystania z urządzenia i rzucą się w też w oczy osobom, które miały do czynienia z urządzeniami konkurencyjnymi.

Aktywność zatrzymujemy tym samym przyciskiem którym ją uruchamiamy. Zapis trwa mgnienie oka, a w podsumowaniu znajduje się komplet informacji wraz z czytelnymi wykresami. Podsumowanie zdecydowanie zasługuje na słowa uznania, ponieważ jest  wszystko co potrzebne, a jako wisienkę na torcie znajdziemy opcję stworzenia kursu i powrotu tą samą trasą. Licznik doda wówczas profil wysokości, narysuje mapę, a także umożliwi wariant powrotu tą samą trasą lub powrotu najkrótszą z tras.

Podsumowując, nie da się ukryć, że korzystanie z licznika jest wygodne i wręcz przyjemne, a dzięki zastosowaniu dużego i kolorowego wyświetlacza całość jest bardzo czytelna, a dostęp do monitorowania parametrów treningowych jest na tyle szeroki, że nie daje powodów do narzekania. Jednak do pełni szczęście brakuje nieco szybciej działającego ekranu.

Funkcje treningowe urządzenia

Poza standardowym trybem jazdy, MIO pozwala na stworzenie prostych treningów, które mogą zostać obwarowane warunkiem: czasu, dystansu, kalorii albo utrzymywać nas w założonej strefie mocy lub tętna, a wszystkie parametry możemy obserwować w specjalnie dedykowanym oknie. Mimo to jest to opcja, która dość mocno kuleje jeśli odniesiemy się do konkurencji.

Co do zasady działania, to jest ok ale do ideału daleko. Licznik będzie kontrolować realizację zadania za pomocą alertu dźwiękowego ale powiadomienie sygnałem dźwiękowym nastąpi tylko raz i nie będzie powtarzane do momentu powrotu w zadany zakres. Niejaką rekompensatą ma być górny ekran, który podpowiada czy mieścimy się w zadanych granicach, ale nie do końca jest to tak funkcjonalne jak powiadomienie.

Kolejną niedogodnością jest  konieczność pracy w określonych granicach tętna lub mocy bez opcji ustawienia konkretnej wartości. Zabrakło również opcji tworzenia skomplikowanych schematów treningowych z wielokrotnym interwałem. Tym, co jednak mnie zaskoczyło i bardzo się spodobało, to możliwość korzystania z trybu nawigacji i funkcji Surprise ME podczas treningu.

Nawigacja

W zasadzie od początku nastawieni byliśmy na kombajn nawigacyjny. Po pierwsze, producentem licznika jest jeden z największych producentów map samochodowych i motocyklowych. Po drugie, wgrana mapa jest w wersji Routable, a co za tym idzie może nas aktywnie nawigować i robić cuda, o których inne mapy mogą pomarzyć. Jak zatem nasze oczekiwania wyglądają w zderzeniu z rzeczywistością?

MIO, bazując na swoich doświadczeniach z nawigacjami samochodowymi, napakował urządzenie kilkoma przydatnymi funkcjami, wśród których znajdziemy: tryb nawigacji, Surprise Me, wgrywanie trasy, a dodatkowo znane z innych liczników segmenty Stravy.

Tryb Nawigacji

To znana z nawigacji samochodowych funkcja (występuje również w niektórych urządzeniach Garmina) prowadzenia do celu. Nawigować możemy do:

  • Punktu DOM
  • Konkretnego adresu
  • Do punktu na mapie
  • Do punktów POI (o ile wcześniej zostaną wgrane do Urządzenia)
  • Po trasie wykonanego wcześniej treningu (tu trzeba wykorzystać opcję Historia)

Ponieważ urządzenie domyślnie ma wgraną mapę Europy, do wyboru są w zasadzie wszystkie kraje Starego Kontynentu, a każde wyszukiwanie zapisywane jest w historii, co również ułatwia powrót do wcześniej odwiedzonych miejsc.

Mechanizm wyznaczy nam drogę w oparciu o typ środka transportu:

  • rower szosowy,
  • rower górski,
  • rower miejski
  • pieszo

Mechanizm ten pozwoli również na pomijanie w trakcie wytyczania trasy głównych dróg, ścieżek rowerowych lub promów. Sam mechanizm wyznaczania trasy radzi sobie bardzo dobrze, urządzenie wybiera różne drogi, więc nie zawsze przyjdzie nam jechać nowo wyasfaltowanym odcinkiem. Jedyne czego brakuje, to możliwości nadania trasie priorytetu pod kątem przewyższeń lub długości trasy.

Surprise Me

Jest funkcją, która – w moim odczuciu – jest absolutnym hitem. To opcja będąca propozycją wycieczki, która jest oparta na prostym mechanizmie wyznaczania trasy, gdzie definiujemy czas albo dystans.

Urządzenie na tej podstawie podaje zazwyczaj trzy warianty, a dodatkowo w opisie pojawiają się: podgląd profilu wysokości, średnie nachylenie, suma i łączna długość podjazdów. Sam mechanizm wyznaczania wycieczki działa bardzo szybko, czego nie można było powiedzieć np. o Garminie 820.

Wgrywanie trasy z platformy MIO Share

Oprócz wyboru trasy przez urządzenie, możemy nawigować po kursie. Kurs możemy stworzyć na platformie MIO Share, jak i w serwisach innych firm (do urządzenia importujemy je w postaci pliku .gpx).

Samo korzystanie z nawigacji jest bardzo komfortowe; urządzenie powiadamia nas dźwiękiem o planowanym skręcie, a w górnej sekcji ekranu pojawia się opis. Dodatkowo, na dole ekranu, znajdziemy wykres wysokości oraz naszą obecną pozycję na trasie. Przy tym wszystkim możemy aktywować dedykowane pole, na którym w powiększeniu zobaczymy wykres wysokości.

W przypadku, gdy zboczymy z trasy, licznik powiadomi nas o tym fakcie sygnałem dźwiękowym i rozpocznie próbę przeliczania trasy. W trakcie testów odniosłem wrażenie, że licznik koniecznie chce nas zawrócić (typowe zachowanie dla nawigacji samochodowych), ale po jakimś czasie wyszukuje alternatywę.

Niestety nie ustrzeżono się wpadek. Podczas jednoczesnego korzystania z opcji nawigacji i treningu, licznik po prostu nie wyrabia, co w sposób zauważalny i irytujący przekłada się na płynność pracy (urządzenie wciąż rejestruje dane, ale ekrany przełączają się w żółwim tempie).

Segmenty Strava

Liczniki rodziny MIO umożliwiają rywalizację na żywo w segmentach dostępnych na najbardziej popularnej platformie kolarskiej – STRAVIE.

Co to Segmenty Strava?

W dużym skrócie, segment to taki mikrowyścig, czyli odcinek, na którym jesteśmy w stanie porównywać własne osiągnięcia, jak również odnosić się do innych użytkowników.

Jak skorzystać z tej funkcjonalności

Pierwszym z warunków, który należy spełnić, jest posiadanie konta Premium na Stravie (koszt 59$ na rok) oraz połączenie obu platform (MIO i Strava) ze sobą. Jeżeli mamy już zapisane segmenty w pomarańczowym serwisie, pozostaje synchronizacja urządzenia w celu przesłania odcinków.

MIO 605C gwarantuje dostęp do segmentów oraz ich podgląd. Dostępne są tutaj wszystkie dane potrzebne do analizy: Jest mapa, profil wysokości, długość, nachylenie oraz sumę podjazdów. Do tego wybór wyniku, do którego chcemy się porównywać.

W momencie zbliżania się do segmentu na ekranie wyświetlone zostanie powiadomienie.

Informacja w trakcie trwania segmentu zawiera: porównanie do obecnego rekordu, pozostały dystans, tętno oraz średnią prędkość. Po przejechaniu segmentu na ekranie wyświetlone zostanie podsumowanie, a zaktualizowany wynik przesłany w trakcie kolejnej synchronizacji urządzenia.

Nie będę ukrywać, że funkcja segmentów, od kiedy się pojawiła na urządzeniach przenośnych, bardzo mnie do siebie przekonała, a dla wielu taka namiastka bezpośredniej rywalizacji stanowiła motor napędowy na treningach.

Kolarstwo stacjonarne

Ponieważ licznik możemy wyposażyć w dodatkowe czujniki, w tym prędkości i mocy, istnieje możliwość przeprowadzenia treningu indoor. Co więcej, urządzenie może połączyć się również z każdym trenażerem posiadającym kodowanie ANT+ i, np. sterować jego obciążeniem. Aby urządzenie mierzyło prędkość oraz dystans w ustawieniach należy stworzyć profil indoor.

Platforma treningowa – MIO SHARE

Do analizy aktywności jak i tworzenia kursów firma MIO przygotowała platformę treningową, która nazywa się MIO SHARE. Wersja webowa portalu, zwłaszcza pod względem graficznym, wygląda dość ubogo, a wręcz spartańsko – zwłaszcza dla osób, które miały możliwość korzystania z platformy Garmina, Sunnto oraz Polara, a jej koncepcja przypomina rozwiązanie firmy Bryton.

Główny ekran składa się z kilku pól w tym historii aktywności w postaci tabeli lub kalendarza, który trzeba dodać na plus ma bardzo dobrze zorganizowane podsumowania. Sam przegląd aktywności niby posiada wszystkie konieczne informacje, ale prosi się o więcej. Wykresy są odrobinę niedopracowane, nie daje się dowolnie zaznaczać odcinków, dlatego nie do końca dziwi fakt, że producent tak łatwo pozwala na łączenie z innymi platformami takimi jak Strava, Training Peak czy Endomondo.

Eksploruj

To dla mnie najważniejsza część portalu, w której możemy zaplanować dowolną trasę lub wgramy plik GPX, który następnie zsynchronizujemy z urządzeniem.

Rysowanie tras jest proste, w zasadzie klikamy pozycje, a urządzenie, zgodnie z wybranym mechanizmem, wyznaczy nam trasę. Niestety zdarzają się sytuacje, w których nie ma połączenia z serwerem i Warto kontrolować jak licznik nas prowadzi, bo niekiedy program ma tendencje do wyprowadzania nas na manowce.

Aplikacja mobilna

Jest to chyba jedyne pole, na którym obecnie MIO nie podjęło rękawicy. Mówiąc krótko, w dniu publikowania testu aplikacji mobilnej nie ma, a jedyna interaktywna funkcjonalność o jakiej pomyślał producent, to możliwość wyświetlenia powiadomień z telefonu na liczniku.

Podsumowanie

Pojawienie się MIO na rynku liczników powinno trochę namieszać. Po pierwsze, MIO nie wyważało otwartych drzwi i wyposażyło urządzenie w sprawdzone funkcje, które udoskonala od lat. Po drugie, zastosowanie nawigacji jako „core’u” całego licznika było bardzo dobrym posunięciem, ponieważ dało spore możliwości nie tylko w dniu dzisiejszym, ale i stanowi bazę na rozwój. Po trzecie, zastosowano wielki, bardzo wyraźny ekran, który nie tylko sprawia, że urządzenie wygląda dobrze, ale przede wszystkim sprawia, że jest bardzo „user friendly”. Po czwarte, bardzo intuicyjny interfejs sprawiający, że korzystanie z urządzenia jest bardzo intuicyjne i łatwe. Po piąte, obsługa czujników zewnętrznych wraz z możliwością sterowania trenażerem. Po szóste, wisienka na torcie, czyli coś z czym nie poradził sobie nawet Garmin – Segmenty Strava działające również w trybie nawigacji. Oczywiście mamy i kilka wad. Pierwsza, to „ociężały” – w niektórych momentach – ekran. Druga, to dość spory rozmiar, który może być problematyczny przy krótkim mostku. Trzecia, nie do końca funkcjonalny tryb treningu (ale to akurat łatwo zmienić wraz z aktualizacją). Czwarta, brak aplikacji mobilnej.  Jednak w ogólnym rozrachunku, zwłaszcza na tle konkurencji, MIO605 wypada bardzo dobrze.

A teraz najważniejsze – cena. Za urządzenie w wersji HC należy położyć na stole 1900 PLN. Powiedzmy sobie szczerze – sporo, nawet jak na to co otrzymujemy. Czy MIO warte jest tej ceny? Patrząc na wszystkie za i przeciw należy zadać sobie pytanie: na czym najbardziej nam zależy? Jeśli na mapie i jej rozbudowanych funkcjach – super wybór. Jeśli na aktywnym treningu na segmentach – super wybór. Jeśli na typowym treningu kolarskim – tutaj jednak wybrałbym któryś z liczników Garmina.

 

Comments

comments

Jacek GOULTRA.PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *