Recenzja Suunto Spartan Ultra

Wreszcie dotarł zegarek, który po modelu Fenix3 jest jedną z najgorętszych premier tego roku. Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że dotychczas żaden zegarek nie wzbudzał tylu kontrowersji i sprzecznych emocji, co Suunto Spartan Ultra. No bo jak jest możliwe, aby  Suunto, której zegarki ratują płetwonurkom życie, biegaczy górskich prowadzą po szlakach, no są symbolem niezawodności, wypuściło na rynek produkt, który ciężko nazwać nawet wersją Beta? A o co tyle szumu? Wylewania pomyj na Spartana? No kiedy okazuje się, że  podstawowa, pierwsza wersji oprogramowania gwarantuje, w najlepszym przypadku funkcjonalność podstawowego zegarka biegowego, kosztuje 3000 PLN to nawet przyjemny dla oka design nie będzie w stanie uratować sytuacji.

Na szczęście Sunnto się otrząsnęło, a może zauważyło, że na rynek trafił sprzęt, który ktoś przypadkiem z półki „developer” przesunął na tę z opisem „produkcja”, i wykonało szereg poprawek. Czy po sześciu aktualizacjach (tak, sześciu), zegarek można nazwać działającym poprawnie sprzętem? Czy Spartan, to urządzenie, które może stanowić konkurencję dla produktów Garmina i Polara?

Pierwsze wrażenia

Do testu otrzymałem model Stealth Titanium HR, czyli najwyższą z dostępnych obecnie na rynku wersji Spartana. W opakowaniu znajdziemy:

  • Zegarek
  • Pas tętna z nadajnikiem
  • Kabel do transmisji danych (w komplecie brak ładowarki)
  • Instrukcję szybkiego uruchomienia

Zegarek

Już pierwszy rzut oka na zegarek powoduje, że rozwiały się wątpliwości dlaczego tyle osób wzdycha do tego modelu. Przyczynę upatruję w zmianie fińskiego producenta w podejściu do projektowania; surowy dotychczas wygląd nie przetrwał próby czasu i przegrał z nowoczesnością, minimalizmem – choć nie spartańskim – i dobrym smakiem.

Znikła również zewnętrzna antena, która do niedawna stanowiła znak rozpoznawczy urządzeń Suunto. Pasek, choć wykonany z tworzywa, jest bardzo komfortowy, a zakres regulacji sprawia, że nie ma problemu z założeniem go nawet na szczupły kobiecy nadgarstek czy kierownicę roweru.

Oczywiście zmiana opakowania to nie wszystko i po raz pierwszy w urządzeniu Sunnto, zastosowany został ekran dotykowy, który w obsłudze wspomagają trzy przyciski. Kolorystyka i ostrość ekranu dotykowego to dosłownie to uczta dla oczu. Dla osób, które miały już do czynienia z Fenixem3 i uważają, że to właśnie produkt Garmina w tym segmencie będzie wyznaczał trendy powiem tylko, że to jak próba porównania telewizora kineskopowego z najnowszym modelem telewizorem OLED.

Pas tętna

Producent wyszedł z założenia, że jak coś jest dobre, to po co zmieniać na siłę? Spartan otrzymał więc, bardzo dobrze znany z modelu PEAK, pas tętna wyposażony w odbiornik kodowany w technologii Bluetooth Smart (można go sparować z telefonem komórkowym posiadającym Bluetooth 4.0). Niewątpliwą zaletą tego rozwiązanie są: niska waga oraz możliwość korzystania z pomiaru tętna w trakcie pływania.

 

Kabel ładowania

I tutaj kolejna nowinka, ponieważ Sunnto zastosowało nowy, choć u konkurencji już znany, patent z końcówką magnetyczną, którą bezproblemowo przyczepia się do tyłu zegarka. Kabel służy zarówno do ładowania jak i transmisji danych.

Dokładność GPS i czas pracy

Jeśli ktoś śledził informacje w Internecie, to zapewne nie uszło jego uwadze, że tuż po premierze było sporo wątpliwości w temacie poprawności działa GPS, a to za sprawą częstych informacji, że w porównaniu do flagowca Ambit3 PEAK, ślad wygląda mizernie. I na początku, trzeba powiedzieć, tak właśnie było. Dlatego też z dużą ostrożnością i niemałym sceptycyzmem przystąpiłem do testów, po tym jak Sunnto podało informację, że jedna z aktualizacji poprawiła problem.

Na tapetę idą różnie aktywności biegnie w lesie, mieście  na stadionie, w kałużach, w śniegu no absolutnie we wszystkim.

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

  • ślad czerwony Spartan ULTRA
  • ślad niebieski Garmin FENIX3
  • ślad zielony trasa idealna

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

  • ślad czerwony Spartan ULTRA
  • ślad zielony trasa idealna

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

  • ślad czerwony Spartan ULTRA

Jak sami zauważyliście wyniki są bardzo zadowalające, a pogłoski, że w tej materii Spartan jest cienki jak najtańszy stoper są mocno przesadzone. Ślad w zasadzie cały czas pokrywa się z trasą po której biegałem, nie robi wycieczek do lasu, nie kieruje do rzeki lub w inne ciekawe miejsca. Dopiero góry i szybsze bieganie z wieloma skrętami spowodowało, że ślad nie nadążał i w efekcie nie pokrywa się ze ścieżką. To jednak można wybaczyć

Podświetlenie

Tryb podświetlenia, ot – niby drobiazg – ale potrafi zaskoczyć. Bo co przyświecało projektantom kiedy wymyślili sobie, że zmiany trybu podświetlenia nie można dokonać w trakcie treningu, ciężko odgadnąć. Mówiąc krótko, jeżeli ustawione jest chwilowe podświetlenie przez dotyk, to bez zakończenia aktywności nie zmienimy tego ustawiania. Sytuacje trochę ratuje włączenie trybu „oczekiwanie”, w którym ekran jest lekko podświetlony, jednak wpływa to znacząco na czas pracy baterii. Dziwne ograniczenie swobody wyboru i personalizacji do mnie nie przemawiają, a ogólny pomysł uważam za mocno chybiony. Drogie Sunnto, no nie tędy droga.

Powiadomienia

Podobnie jak flagowce konkurencji, tak i Spartan ma wszystko to, co jest niezbędne; znajdziemy zarówno powiadomienia dźwiękowe jak i wibracyjne. Wibracja jest wyczuwalna, jednak – moim zdaniem – mogłaby być nieco mocniejsza. Lekki niedostatek siły tego typu powiadomienia czuć przede wszystkim kiedy mamy założoną kurtkę, a na niej zegarek. Sygnał dźwiękowy jest za to jest głośny i w zupełności wystarczający.

Obsługa

Sterowanie, to kolejna innowacja i jednocześnie pewna niespodzianka, bo po wielu latach fiński producent zerwał ze standardowym, pięcioprzyciskowym trybem nawigacji. Spartan, jak wspomniane zostało we wstępie, wyposażony został w ekran dotykowy oraz trzy przyciski. I może nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie to, że konserwatywni do tej pory Finowie bardziej stawiali na ewolucję niż rewolucję i tego typu zmiany wprowadzali kilkuetapowo, „po trochu” w kolejnych modelach. To pierwsza taka sytuacja, więc ciekawi byliśmy jak nowe rozwiązanie się spisze.

Pomimo początkowych obaw o nawigowanie dotykiem (w końcu jest to zegarek „outdoorowy”), okazało się, że ekran dotykowy spisuje się całkiem nieźle. Oczywiście do czułości trzeba się przyzwyczaić (nie jest to wysokiej klasy smartfon), ale nie jest źle, a całość została dobrze przemyślana. Funkcja dotyku jest nie tylko intuicyjna, ale i pomocna przy obsłudze zegarka, w szczególności dla polecenia WSTECZ. Palcuje się niemiłosiernie, ale starcie bluzą załatwia temat. Funkcjonalności menu też niewiele można zarzuci poza jednym wyjątkiem. Niby drobiazg, ale potrafi utrudnić życie niczym niezapowiedziana wizytacja teściowej. Otóż ekranów nie da się przewijać w pętli. I tak, będąc na „dole” menu i chcąc przejść do pierwszej pozycji nie możemy po prostu przewinąć dalej, konieczne jest „skrolowanie” wstecz. Starałem się zrozumieć co przyświecało projektantowi, ale… na chęciach się skończyło. Nie rozumiem.

Po menu poruszamy się albo przyciskiem góra/dół lub poprzez ekran dotykowy. Środkowy przycisk obsługuje dwie komendy: przyciśniecie, to zaakceptowanie wyboru, przytrzymanie powrót o jeden. Samo sterowanie jest wygodne i intuicyjne, gdyby jeszcze nie ten brak pętli, to byłoby idealnie.

Czujniki i akcesoria

Suunto Spartan posiada możliwość sparowania z dodatkowymi czujnikami zewnętrznymi dostarczającymi rozszerzonej informacji o parametrach treningowych. Od modeli Ambit3 są to czujniki kodowane w technologii Bluetooth, a do wyboru otrzymujemy czujniki:

  • Tętna
  • Footpod
  • Kadencji i prędkości rowerowej
  • Kadencji rowerowej
  • Prędkości rowerowej
  • Pomiar mocy

DODATKOWE FUNKCJE MENU

Ustawienia

Nie ukrywam, że w tej materii w przypadku Suunto zawsze było ubogo, a możliwość wprowadzania zmian z poziomu. Trochę sprawę uratowała aplikacja mobilna, która użytkownikom „Trójek” dała szanse na zmianę nawet pól danych. W Spartanie, możemy zaobserwować tendencje odwrotną. Menu w zasadzie składa się z kilku pozycji, co ciekawe większej liczby opcji nie znajdziemy również w aplikacji mobilnej. Osobiście wywołuje to u mnie poczucie związanych rąk, ale – póki co – na zmiany się nie zanosi.

Nawigacja

W tym miejscu znajdują się wszystkie kursy oraz wcześniej zapisane punkty orientacyjne.

Dziennik

Funkcja umożliwia wylistowanie wszystkich zapisanych w pamięci zegarka treningów. Zegarek pozwala na podgląd aktywności i, co jest nowością, istnieje możliwość usunięcia pojedynczej aktywności z poziomu menu urządzenia. 

Stoper

Funkcja stopera, jednak bez wodotrysków, a nawet najprostszych elementów typu „lapowanie” czy odliczanie.

Pierwsze użytkowanie

Koniec teorii i czas na sprawdzenie zegarka w praktyce. Aby rozpocząć trening należy nacisnąć na górny przycisk i wybór potwierdzić środkowym. Operacje te możemy również wykonać za pomocą dotyku. W tym momencie wyświetlą się wszystkie tryby sportowe zdefiniowane wcześniej w platformie Movescount.

Po wyborze dyscypliny, po krótkiej chwili, otrzymamy informacje o stanie sygnału GPS (indykator zielonej strzałki) oraz o statusie podłączonych czujników. FIX to kwestia mrugnięcia okiem i w zasadzie różnicy nie ma, czy trening zaczynamy w lesie czy w mieście.

Oprócz możliwości uruchomienia treningu przyciskiem w dół, możemy wybrać dodatkowe opcje związane z dyscypliną. Do najważniejszych należą:

Cele

To proste odliczanie czasu, które symbolizowane jest na ekranie wypełniającym się okręgiem. Niestety po upłynięciu czasu nie otrzymujemy żadnego wizualnego powiadomienia.

Interwały

Za tę funkcje należy się sporo pochwał. Może nie jest to nie odkrycie Ameryki (rozwiązanie znane chociażby z urządzeń Garmina), ale w przypadku Sunnto jest to przełom. Krótko mówiąc, pierwszy raz z poziomu zegarka istnieje możliwość utworzenia prostego treningu składającego się z dwóch kroków. Jeden, to krok pracy, a drugi, to krok odpoczynku. Priorytetem mogą być czas lub dystans.

Oszczędzanie energii

To funkcja ma zaoszczędzić czas pracy zegarka i powoduje wygaszenie ekranu po określonym czasie.

Wracając do naszego treningu, gdy jesteśmy gotowi możemy rozpocząć trening, który uruchamiamy przez ponowne przytrzymanie środkowego przycisku. Ekrany treningowe, które muszą być wcześniej zdefiniowane, przełączane są za pomocą środkowego przycisku. Górny przycisk posiada dwie funkcje: pauzy oraz zmiany dyscypliny, dolny ma zadanie zapisać okrążenie lub zablokować wszystkie przyciski zegarka.

Tak jak zostało już nadmienione, ekran to absolutna żyleta, co przekłada się na nie tylko na jakość obrazu, ale również na ilość możliwych do wyświetlenia pól – aż siedmiu. Pomimo pewnych obaw do takiej ilości okazało się, że dane są bardzo czytelne, a wyświetlane wykresy, poza świetną kolorystyką, nie sprawiają problemu z odczytaniem. Wyróżniającym się polem jest ekran podsumowania okrążeń.

Mapa

To pole jest najlepszym przekładem na to, że Suunto słucha użytkowników i bacznie obserwuje konkurencję. Wraz ze Spartanem Ultra, po raz pierwszy, w trakcie aktywności na ekranie zegarka wizualizowany jest bieżący ślad. I choć linia symbolizująca ślad nanoszona jest w postacie kropek, co naszym nie jest optymalne, to jednak całość sprawdza się bez problemu.

Obraz skalujemy za pomocą środkowego przycisku i symbolu strzałek. W zasadzie wszystko tak jak w Garminie.

Autolap

Pokonanie okrążenia zegarek sygnalizuje wibracją i dźwiękiem. Na ekranie wyświetlają się wtedy, czas, tempo i średnie tętno.

Alerty i plany treningowe

Powiedzmy sobie szczerze, każdy kto śledzi, lub po prostu miał do czynienia z zegarkami Sunnto wie, że możliwość definiowania alertów treningowych lub tworzenia strukturyzowanych treningów pozostawiało więcej niż sporo do życzenia. Spartan pod tym względem, to już nie krok w tył, a skok w przepaść, ponieważ, w chwili obecnej poza treningiem interwałowym nie ma nic więcej.

Trening interwałowy to też wyłącznie proste odliczanie, a nie rozbudowany trening. Oczywiście można takie coś wybaczyć, ale nie w sprzęcie za dwie wypłaty. Co ciekawe, w menu istnieją pozycje dodatkowe, np. plany treningowe i opisy treningów, ale – jak się okazuje – to tylko opisy.

Pauza treningu

Trening wstrzymujemy górnym przyciskiem, na ekranie wyświetli się sumaryczny czas treningu i aktualny czas. Trzeba przyznać, że pole to nie zostało w pełni wykorzystane, ponieważ nie mamy możliwości podglądu, czy zmiany czegokolwiek, podgląd parametrów treningowych byłby całkiem na miejscu.

Zakończenie treningu

Trening zapisujemy przez wybranie górnego przycisku i potwierdzenia operacji dolnym przyciskiem. Przed zapisaniem treningu zegarek zapyta się o nasze samopoczucie (dla osób prowadzących notatki z informacją o, np. RPE, może być to przydatne).

Czas zapisywania treningu można określić jako „błyskawiczny”, a po zakończeniu otrzymujemy podsumowanie, które jest przejrzyste i zawiera podstawowe dane zakończonej aktywności, w tym: sumaryczny dystans, średnią prędkość, sumę przewyższeń i inne. Są dostępne również kolorowe wykresy. Nie ma co ukrywać, funkcja dopracowana na najwyższym poziomie.

Podsumowując, sama aktywność bieganie może nie posiada tylu fajerwerków parametrowych jak w przypadku Garmina, ale robi co do niej należy. Samo korzystanie nie sprawia problemów, a jedyną rzeczą do której można się przyczepić jest brak zagospodarowania ekranu po zatrzymaniu aktywności. Do mocnych punktów należą kolorowe i przejrzyste wykresy oraz pole podsumowania okrążenia

Nawigacja

Spartan Ultra  posiada możliwość korzystania z kursu, czyli wcześniej zapisanej trasy, którą tworzymy z poziomu platformy treningowej. Producent nie przewidział jednak możliwości wgrania map topograficznych do pamięci zegarka.

Opcję nawigacji znajdziemy w zegarku w głównym menu  Nawigacja>Trasy, gdzie dostępne są wszystkie wcześniej przesłane kursy. Po wybraniu odpowiedniego śladu otrzymamy możliwość podejrzenia mapy  i wykresu wysokości.

W zasadzie to pole nie budzi żadnych zastrzeżeń, bo kurs jest czytelny, możemy go powiększać i zmniejszać. Dodatkowym atutem jest szybkie przejście do widoku całej trasy, a wisienką na torcie jest wykres wysokości, po którym przemieszcza się kropka symbolizująca naszą pozycje.

Poza korzystaniem z kursu, możemy wrócić do początku kursu lub nawigować się do wcześniej zapisanego punktu.

Bieżnia mechaniczna

Bieganie na bieżni z Spartanem Ultra nie wymaga dodatkowego czujnika zewnętrznego. Dystans mierzony jest na podstawie ruchu zegarka na nadgarstku, a wartość kalibrowana w trakcie biegania z użyciem sygnału GPS. Należy jednak mieć na uwadze, że pomiar ten jest obarczony pewnym błędem, jednak traktuję ten pomiar wyłącznie jako dane orientacyjne, zegarek reaguje na zmiany tempa, jednak w trakcie testy zaobserwowaliśmy, że wartości tempa mierzone przez zegarek odbiegały od tych ustawionych na bieżni.

Kolarstwo

Spartan można wyposażyć w dodatkowe czujniki pozwalające na dostarczenie dodatkowych danych związanych z jazdą na rowerze. Kwintesencją oczywiście jest czujnik pomiaru mocy, ale poza nim możliwe jest sparowanie z poziomu zegarka następujących akcesoriów:

  • Czujnik kadencji i prędkości
  • Czujnik kadencji
  • Czujnik prędkości

Możemy również potwierdzić, że nie ma problemu z wykorzystaniem czujników Polara, Satgesa, oraz Topeaka.

 

Ekran jest czytelny, wartości są dobrze widoczne, a zmiana parametrów w trakcie jazdy nie nastręcza problemów.

Pływanie w basenie

Ponieważ Spartan Ultra jest zegarkiem „kombajnem” mierzy również dystans oraz parametry pływania w basenie. Standardowym parametrem jest SWOLF , zabrakło jednak – pomimo tego, że był w Ambicie –  dziennika ćwiczeń. Mówiąc krótko, zegarek nie zliczy długości wykonanych w trakcie ćwiczeń bez użycia rąk. No słabo.

Zapewne pojawią się komentarze, że zegarek nie zmierzył odpowiedniej ilości długości ale jak zwykle pomiar jest w dużej mierze zależny od jakości naszego stylu pływania. Jednak z mojej obserwacji wynika, że Suunto pozwala na większe niedociągnięcia w technice i tempie pływania, czyli więcej „wybaczy” niż Garmin czy Polar.

POZOSTAŁE FUNCKJE

Śledzenie aktywności dziennej

Sprtan Ultra posiada funkcję mierzenia poziomu aktywności dziennej, która obliczana jest na podstawie liczby kroków wykonanych w trakcie dnia. Sumaryczne statystki kroków są dostępne w zegarku (z poprzednich 7 dni) oraz w platformie treningowej.

Podsumowanie aktywności

To pole pojawia się w zasadzie na każdej z reklamówek fińskiego producenta. Chodzi o słupkowe podsumowanie wykonanych treningów. Trzeba przyznać, że rozwiązano to ciekawie: na wykresie odnajdziemy sumaryczny czas oraz dystans dla 4. najczęstszych aktywności, a przez swipe w lewo szybko przejdziemy do historii wszystkich aktywności.

Regeneracja

To pole, w którym wskazany jest pozostały czas do pełnej regeneracji. Oczywiście, tak jak w przypadku poprzedników, wartość tę traktować należy jako orientacyjną i powinna być traktowana jako podpowiedź, a nie jako wyznacznik.

Powiadomienia

W przypadku połączenia Spartan Ultra ze smartfonem otrzymujemy możliwość otrzymywania powiadomień z telefonu, jak również odczytywania e-maili, sms-ów oraz komunikatów z portali społecznościowych. Tyle teoria, ponieważ w trakcie testów okazało się, że częściej się nie pojawiały, niż pojawiały. Nie udało nam się znaleźć zależności i przyczyny takiego stanu.

Platforma treningowa

Do szczegółowej analizy treningów Suunto oddało platformę Movescount, czyli odpowiednik Garmin Connect i Polar Flow. Strona przeznaczona jest do wprowadzania zmian w  zegarku oraz przeglądania i planowania treningów. Serwis w czerwcu zeszłego roku przeżył spore ożywienie w szczególności pod względem wyglądu i części funkcjonalności.

Do funkcji platformy, o której należy wspomnieć, należy edycja pól treningowych ponieważ od chwili Ambit3 trochę się pozmieniało. Tym razem otrzymujemy rekomendacje ustawień, które są dostosowane pod konkretny parametr, np.: kadencja, jazda grupowa. Pól tych nie możemy edytować, za to możemy stworzyć kilka profili np. dla kolarstwa. Oprócz tego istnieje możliwość ustawienia własnych pól treningowych.

I jedna rzecz, która okazała się sporym zaskoczeniem, Spartan ULTRA nie wspiera sztandarowej opcji Movescount, czyli aplikacji.

Więcej o platformie przeczytacie tutaj: http://www.goultra.pl/movescount-nowa-wersja/

Aplikacja mobilna

Podobnie jak konkurencja, Suunto wypuściło na rynek aplikację mobilną współpracującą z modelem Spartan Ultra. Movescount w wersji mobilnej, to mocno okrojona pełnej wersji portalu. Jej zalety to czytelność i estetycznie wykonana. Mogą się nią cieszyć użytkownicy systemów operacyjnych IOS i Android, Windows standardowo został pominięty.

Za pomocą aplikacji, mamy dostęp do historii, planowania oraz zmiany ustawień zegarka.

Więcej o aplikacji mobilnej przeczytacie tutaj: SUUNTO APLIKACJA MOBILNA

Podsumowanie

Minęło prawie dwa miesiące od chwili gdy w moich rękach wylądował Spartan Ultra. Jak to w przypadku tego typu urządzeń, kilka rzeczy zachwyciło, kilka okazało się niespodzianką lub wręcz rozczarowaniem. Cały czas zastanawiam się dlaczego firma, którą w zasadzie każdy kojarzy z solidnością, zdecydowała się na premierę produktu, który gotowy na to nie był. Czyżby chęć poprawy słupków?

Mimo wszystko Suunto pokazało, że zegarek treningowy może być nie tylko dobrze wykonany, ale zwyczajnie miły dla oka, a wręcz ładny. Może również posiadać opcje, które w zegarku outdoorowym mogą wydawać się nieco dziwne, jak choćby dotykowy ekran. Jakość śladu GPS, po początkowych problemach, obecnie jest wiarygodny, a ślady rysowane przez zegarek są naprawdę zadowalające. Do tego długi czas pracy baterii i… prawie sukces. No właśnie, prawie. Nie ma co ukrywać, że nie wykorzystano wszystkich sprawdzonych funkcji z rodziny Ambit 3 Peak (jak choćby korzystanie z ustrukturyzowanych treningów lub dziennik ćwiczeń na basenie), co zwyczajnie dziwi, tym bardziej, ze mamy do czynienia z urządzeniem, które kosztuje, bagatela, 3000 zł. Nie ukrywam, że za te pieniądze, to spodziewałem się 3000 funkcji, no a przynajmniej robienia… śniadania. Spartana ratuje wyłączenie to, że aktualizacje pojawiają się regularnie i dodają funkcjonalności. Pytanie jednak zasadnicze: jak duża jest cierpliwość użytkowników, tym bardziej, że w sprzedaży pojawił się już Fenix5, który funkcjami zaczyna dystansować konkurentów.

Myślę, że każdy kto zamierza zdecydować się na ten model powinien się zastanowić czy potrzebuje urządzenia, który nie ma wszystkich funkcji, ale działa stabilnie i za jakiś czas będzie miał wszystko, czy takiego, które ma wszystko, ale nie do końca działa jak należy? Ja zdecydowałem, że mimo pewnych wad Spartan pozostanie ze mną, więc na pewno przeczytacie o kolejnych aktualizacjach i nowościach dla tego modelu.

 

Comments

comments

Jacek GOULTRA.PL

13 Comments

  1. W końcu się doczekałem recenzji u Ciebie.
    Wyglądem zegarek naprawdę wyprzedza konkurencję.

    Też się zastanawiałem, czemu tak szybko wypuścili wersję beta.
    Oby to było jednostkowe posunięcie a nie przyszła reguła.
    pozdrawiam serdecznie

  2. Ja zastanawiam się nad spartanem sport, polarem v800 i fenixem 3. Jak myślisz, który był by najlepszy?

    • Agata, aby odpowiedzieć na to pytanie musiałbym przynajmniej wiedzieć jak często trenujesz i co trenujesz?
      Chyba, że chodzi wyłącznie o wygląd 🙂

      • Przede wszystkim bieganie 5-6 dni w tygodniu, dochodzi też rower czasami i basen 🙂

        • Agata, biegasz w oparciu o treningi w których zakładasz, że nie będziesz wychodzić poza określone tętno?

          • Nie. Na treningu przedewszystkim skupiam się na czasie wysiłku, tempie biegu. Tętno bardziej służy mi do oceniania zmęczenia, gdy Śr.tętno jest wyższe niż zazwyczaj to wiem, że organizm jest zmęczony.

  3. Przerobiłem kilka zegarków, od Garmina przez Suunto i Polar. Szczerze nie widzę żadnego ale to żadnego sensu w przepłacaniu za zegarki które oferują masę niepotrzebnych funkcji. Prawda jest taka, że większość użytkowników wykorzystuje nie więcej niż 20 może 30% funkcjonalności zegarka, często nawet mniej. Mając powyższe na uwadze i przy założeniu, że poszukiwany jest zegarek w celu monitorowania aktywności sportowych, a nie na pokaz, wybór jest prosty Polar – w relacji cena do jakości V800 nie ma sobie równych. Fakt, nie jest to może najładniejszy zegarek, no ale jak to mawiają „nie oceniaj książki po okładce”. Natomiast jeżeli kogoś interesują wodotryski, kolorowe wyświetlacze czy inne marketingowe bzdety, może wywalić kilka tys. i kupić flagowy model Suunto, tylko po co….może lepiej różnicę w cenie przeznaczyć na coś co jest ultra ale nie tylko z nazwy – np. opłacenie wyjazdu i start w ciekawym biegu za granicą.

  4. Taka obszerna recenzja a pominąłeś Jacku temat – czas pracy.. Garmina nie chcę za darmo właśnie za krótki czas pracy w trybie gps + puls (średnio 20-25h) ale chciałbym się dowiedzieć, czy w nowym Suunto czas pracy został zwiększony??

    • Dave, umknęło już dopisuje.
      Niestety w przypadku Spartana nie osiągniesz takich czasów.

  5. Panie Jacku. Recenzja jak zwykle bardzo rzetelna. Widać ze SSU jest coraz lepszym produktem. Ciekawi mnie kiedy bedzie recenzja fenixa 5. Zamierzam kupić zegarek. Spartana ultra black można już dostać za ok. 2050 zł a fenix za 3300 z pasem. Cena przygniata. Jeżeli spartana z upradują będzie prawdziwą konkurencją. Panie Jacku kiedy fenix 5 ?.

  6. Cieszę się, że natrafiłam na ten artykuł. Poszerzył on moją wiedzę i myślę, że zainteresuję się tym tematem jeszcze bardziej.

  7. NIGDY WIĘCEJ SUUNTO!!!!!!!
    posiadałem zegarek suunto spartan ultra przez rok, jeździłem z nim po górach na rowerze, biegałem czasem około 100km tygodniowo , pływałem w basenie i wodach otwartych , jeździłem na łyżwach i wykonywałem treningi jeszcze paru innych dyscyplin.
    w tej chwili przesiadłem się na garmina 5x i pierwsza moja myślą było , po co traciłem czas nerwy i wydałem pieniądze na spartana. spartan nie jest wart uwagi takich pieniędzy i dziś już wiem ze straciłem rok używając go zamiast garmina fenixa.
    ubogość możliwości spartana poraża w porównaniu z fenixem. spartan nie jest w żadnym calu przyjazny użytkownikowi. bardzo wiele razy miałem problem z tym aby spartan zobaczył pas hr tuż przed wykonaniem treningu, pas bym zwilżony i bateria była wymieniona na nowa oraz pas był sparowany z zegarkiem, mimo to zegarek nie widział pasa co powodowało ze zamiast skoncentrować się na tym aby rozpocząć trening to walczyłem z niedoróbka z finlandii.
    następna rzeczą dyskwalifikująca spartana i w ogóle firmę suunto jest współpraca z aplikacja movescount. krótko mówiąc aplikacja żyje własnym życiem a zegarek własnym , mimo ze coś ustawiłem w zegarku za pomocą aplikacji co miało się zsynchronizować z zegarkiem , często nie dochodziło do skutku i musiałem podpinać zegarek do komputera i z jego poziomu ustawiać coś w movescount co potem może ale niekoniecznie synchronizowało się z zegarkiem, dobrym przykładem na to co wyżej napisałem jest ustawienie magnetycznej deklinacji kompasu. po ustawieniu tego parametru np w movescount i zsynchronizowaniu zegarka, cały czas jednak deklinacja była inna w aplikacji i inna w zegarku aż w końcu odpuściłem to sobie bo szkoda nerwow i czasu.
    był moment ze przez około miesiąc w ogóle aplikacja mobilna nie działa przez około miesiąc i suunto nie mogło tego naprawić.
    obsługa klienta praktycznie nie istnieje , pytania zadawane przez użytkowników wiszą bez odpowiedzi miesiącami.
    ale jestem szczęśliwy ze pozbyłem się tego zegarka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *