Wahoo Kickr

W poszukiwaniu idealnego trenażera moje ścieżki znów krzyżują się z firmą Wahoo, ponieważ Amerykanie na rynku są bardzo dobrze rozpoznawalni, a Kicker to trenażer, który używany jest przez najbardziej rozpoznawalnych zawodników. Urządzenie przez lata nieznacznie się zmieniło i było symbolem dokładności i niezawodności. Amerykanie reklamują swój sprzęt jako wirtualnie bezgłośny, a różne filmy w sieci w zasadzie potwierdzają zapewnienia marketingowców. Cena w zależności od sklepu jest spora, bo waha się w granicach 5000 PLN, zatem mowa o trenażerze klasy premium.

W tym segmencie oczekuję niezawodnego urządzenia z dobrymi parametrami jazdy, a także solidnego wsparcia producenta w kwestii treningów i moim zdaniem nie ma tu miejsca na kompromisy. Należy również wspomnieć, że w tym przedziale cenowym znajdujemy bardzo solidne modele takie jak CycleOps H2, Elite Drivo oraz Tacx Neo. Konkurencja bardzo mocna i jak w porównaniu wypada Kickr o tym przeczytacie w tej recenzji.

Rodzaje trenażerów

Nim przejdę do samego urządzenia, kilka słów o samym typie trenażera. Kickr’18 należy do urządzeń posiadających napęd bezpośredni, czyli montując rower musimy demontujemy tylne koło i zakładamy rower bezpośrednio na konstrukcję trenażera. Zaleta takiego rozwiązania to przede wszystkim stabilność, głośność pracy, większy zakres oporu, ale przede wszystkim brak poślizgu koła, który zdarza się w przypadku urządzeń z rolką. Oprócz wspomnianych cech konstrukcyjnych, Kickr należy do grupy sprzętów interaktywnych, czyli takich, dzięki którym możemy symulować podjazdy, zjazdy, a także zmieniać obciążenie bez ingerencji użytkownika.

Tego typu trenażerów na rynku pojawia się obecnie najwięcej i moim zdaniem to zdecydowanie najlepszy typ maszyny treningowej. Niestety najlepszy to najczęściej najdroższy i to tak naprawdę największa wada takiego rozwiązania. Do tego trzeba też dodać ciężar urządzenia, który zazwyczaj jest spory z powodu zastosowania koła zamachowego.

Co w zestawie i pierwsze wrażenia

Kupując Kickra otrzymujemy gotowe do pracy urządzenie, które przychodzi w zasadzie zmontowane, a od przyszłego użytkownika wymaga wyłącznie ustawienia odpowiedniego rozmiaru koła na stelażu. Kaseta jest już założona na urządzeniu, a w komplecie znajdziemy adaptery, redukcję do napędów dziesięcio i dziewięcio rzędowych, zaślepkę hamulca tarczowego oraz samozamykacz. Moim zdaniem tak powinien wyglądać zestaw w przypadku trenażera klasy Premium, czyli wszystko w komplecie w dodatku złożone. W zestawie nie ma podkładki pod koło, ale producent nie wymaga tego akcesorium do jazdy.

Wracając do urządzenia, to pierwsze co rzuca się w oczy, to jego wielkość. W porównaniu do rozwiązań konkurencji, Kikcr jest kompaktowym maleństwem. Całość wydaje się dosyć prostym i nieskomplikowanym urządzeniem. Konstrukcja jest dosyć surowa, wykonana ze stali, jednak nie najdokładniej wykończona, od góry widać spawy, co nie jest do końca estetyczne. Całość jednak jest bardzo solidna oraz stabilna. Gwarantują to trzy poziomowane nogi, które rozkładamy przez wciśnięcie blokady.

Na górze obudowy znajduje się uchwyt do przenoszenia, a jest co podnosić bo trenażer waży 21kg. Koło zamachowe to stalowy okrąg o masie nieco ponad 7kg, który pozwala odwzorować nachylenia na poziomie 20% oraz treningi na maksymalnej mocy równej 2200W. Oprócz imponujących wartości, które znajdziemy w specyfikacji, jedną z największych zalet urządzenia jest realne odwzorowanie zjazdów i podjazdów, ale o tym później.

Dodatkowym gratisem są darmowe kupony na:

  • 30 dni Rouvy
  • 30 dni Trainer Road
  • 7 dni Zwift

Kickr potrzebuje do zasilania gniazdka 230V, do którego podłączamy zasilacz o napięciu 12V, a w przypadku, gdy nie będziemy mieli w pobliżu miejsc do podłączenia zasilacza, na urządzeniu wciąż możemy trenować, ale już bez opcji sterowania oporem.

Głośność pracy

Kickr’18 zgodnie z zapowiedziami jest najcichszym urządzeniem jakie miałem u siebie na testach. Jednak, aby osiągnąć efekt cichej pracy należy zwrócić uwagę na dwie rzeczy:

  • Mieć dobrze wyregulowane napęd
  • Mieć stosunkowo nowy łańcuch

Są to rzeczy w zasadzie oczywiste, jednak stary łańcuch w połączeniu z nową kasetą, bardzo często powoduje sporo hałasu. Jest jeszcze jeden warunek. Urządzenie musi być sprawne, niestety w sieci krąży wiele filmików, na których Kickr zmienia się w Knockera i trzaska niemiłosiernie. Nie jest to niestety odosobniony przypadek, a sytuacja zdarzająca się dosyć często. W przypadku, gdy urządzenie zaczyna wydawać dziwne dźwięki, najłatwiej poprosić o wymianę i w ciągu 2 tygodni mamy nowe urządzenie.

Łączność

Wahoo Kickr łączy się z aplikacją i urządzeniami peryferyjnymi za pomocą protokołów Bluetooth Smart oraz ANT+ FE-C. Jakość i stabilność połączenia jest bez zarzutów, jednak w przypadku sterowania oporem z poziomu komputera konieczne będzie posiadanie ANT+ Sticka. Pewną niedogodnością jest brak transmisji na osobnych kanałach prędkości i kadencji w przypadku parowania po ANT+ do zegarka, a jedyną wartością, którą zgramy do urządzenia naręcznego jest moc.

Do liczników wędrują wszystkie dane. Urządzenie samo w sobie nie posiada również czujnika kadencji, jednak jako że w zestawie jest wszystko, to pudełku znajdujemy dodatkowy czujnik kadencji, który możemy wykorzystać, jeżeli jest taka konieczność, również do biegania.

Konfiguracja i kalibracja

Aby trenażer działał poprawnie, Wahoo przygotowało proste narzędzie służące do podłączenia urządzenia, kalibracji i aktualizacji oprogramowania. Software w przypadku Amerykanów jak zwykle jest intuicyjny i prosty, więc kalibracja również nie należy do czynności skomplikowanych. Wystarczy zakręcić młynka i rozpędzić Kickra do 36 km/h, a potem dać mu swobodnie wyhamować.

Jest to tzw. kalibracja spin-down, bardzo często spotykana w różnych trenażerach. Im częściej kalibrujemy tym wszystko będzie działać poprawnie.

Dokładność

Kluczowym i najważniejszym parametrem treningowym w kolarstwie jest moc. Amerykanie zadeklarowali dokładność pomiaru mocy na poziomie 2%, co jest wynikiem z górnej półki, więc do solidnego i wiarygodnego treningu, nie ma konieczności posiadania zewnętrznego pomiaru mocy. Poniżej seria porównań z wykorzystaniem dwustronnego miernika wbudowanego w pedały – Garmin Vector 3.

  • Wahoo Kickr – niebieski Garmin Vector 3 – fioletowy

  • Wahoo Kickr – niebieski Garmin Vector 3 – fioletowy

  • Wahoo Kickr – niebieski Garmin Vector 3 – fioletowy

  • Wahoo Kickr – niebieski Garmin Vector 3 – fioletowy

  • Wahoo Kickr – niebieski Garmin Vector 3 – fioletowy

  • Wahoo Kickr – niebieski Garmin Vector 3 – fioletowy

  • Wahoo Kickr – fioletowy Garmin Vector 3 – niebieski

  • Wahoo Kickr – fioletowy Garmin Vector 3 – niebieski

  • Wahoo Kickr – fioletowy Garmin Vector 3 – niebieski

  • Wahoo Kickr – fioletowy Garmin Vector 3 – niebieski

  • Wahoo Kickr – fioletowy Garmin Vector 3 – niebieski

  • Wahoo Kickr – pomarańczowy Garmin Vector 3 – fioletowy

  • Wahoo Kickr – pomarańczowy Garmin Vector 3 – fioletowy

Po prawidłowym skalibrowaniu trenażera dokładność pomiaru waha się na poziomie od 2% do 4% co jest wynikiem przyzwoitym. Urządzenie wyłapuje sprinty i odcinki o stałych watach. Tryb ERG minimalnie przekłamuje i oscyluje, ale całość wygląda bardzo solidnie.

Aplikacja mobilna

Ponieważ producent nie przewidział aplikacji desktopowej, wszystkie funkcje potrzebne do sterowania urządzeniem zostały zawarte w „telefonie”. I tak jak zwyczajowo aplikacje mobilne są traktowane po macoszemu, tak w przypadku Wahoo takie podejście nie ma prawa bytu. Amerykanie, co mogliście już zobaczyć w przypadku licznika ELEMNT, do tematu podchodzą bardzo profesjonalnie i estetycznie. Instalując aplikację otrzymujemy dostęp nie tylko do opcji urządzenia, ale dodatkowo do rejestrowania treningów na trenażerze, a także innych dyscyplin takich jak bieganie, kolarstwo na zewnątrz czy bieżnia mechaniczna. Niestety aplikacja nie doczekała się tłumaczenia na język polski.

Do najważniejszych funkcji kontroli Kickr’a należą:

  • Sterowanie w oparciu o tryb poziomu:

Tryb poziomu posiada 9 niezależnych stopni obciążenia. Każdy kolejny stopień jest wyczuwalny, a ostatniego w zasadzie nie da się zakręcić.

  • Sterowanie w oparciu o tryb oporu

Tu sterowanie polega na procentowym zwiększaniu oporu w kroku co 5%, ma to nie tyle co symulować podjazd, a wykorzystać stopień maksymalnego oporu urządzenia wynoszącego 2200W.

  • Sterowanie oporu w oparciu o moc.

Tryb ten działa w oparciu o moduł ERG, co w dużym skrócie znaczy, że urządzenie samo będzie dobierać obciążenie. Przykładowo, gdy mamy jechać 200W, to trenażer będzie tą wartość podtrzymywał za wszelką ceną. Gdy pojedziemy z mniejszą mocą, trenażer zwiększy obciążenie, gdy z większą – proporcjonalnie zmniejszy. Ten sposób treningu, należy do najbardziej wymagających, jednak w moim odczuciu daje najwięcej. Sterowanie jest proste, a czas reakcji na obciążenie to tylko 1-2 sekundy.

  • Sterowanie w oparciu o tryb SIM

Ta funkcja pozwala na symulowanie nachylenia podjazdu, dodatkowo uwzględniając poprawkę na wiatr. Taki tryb treningu, jest unikalny i żadna z firm nie ma takiej możliwości w swojej aplikacji.

Zabrakło gotowych schematów treningów, które znamy na przykład z oprogramowania firmy ELITE czy ROUVY. Istnieje opcja wgrywania schematów do licznika ELEMNT, jednak wymaga to posiadania kolejnego sprzętu.

Kompatybilność z innymi aplikacjami

Kikcr, wcale nie ogranicza nas do korzystania wyłącznie z aplikacji mobilnej, a trenażerem możemy sterować za pomocą aplikacji innych firm lub urządzeń peryferyjnych takich jak liczniki. Rewelacyjnie sprawuje się urządzenie w połączeniu z licznikiem Bolt czy Elemnt. Licznik pozwala na sterowanie trenażerem w tym samym stopniu co aplikacja mobilna, a nawet posiada rozszerzone funkcje takie jak jazdy po trasie. Trenażer możemy łączyć za pomocą ANT+ FEC oraz protokołu Bluetooth Smart. Oba sposoby komunikacji pozwalają na aktywną kontrolę obciążeniem trenażera.

Jazda na trasach wirtualnych i ZWIFT.

Sporo osób sezon zimowy urozmaica sobie trenując na aplikacjach ZWIFT, czy trasach wirtualnych i dopiero tutaj jesteśmy w stanie odkryć pełen potencjał Kickr’a. Jedną z jego niezaprzeczalnych zalet jest realne odczucie jazdy. Polega to na tym, że koło zamachowe samo rozpędza rower z górki, czego nie doświadczymy na większości sprzętów dostępnych na rynku. Zjeżdżając dosłownie czuć jak rower sam przyspiesza, a w momencie, gdy nie mamy odpowiedniego przełożenia, trudno jest pedałować. W przypadku jazdy po trasach wirtualnych zdecydowanie urozmaica to jazdę i daje miejsce na odpoczynek, nie tracąc przy tym prędkości. W drugą stronę podjazdy pod górę są dużo cięższe niż na urządzeniach o mniejszym kole zamachowym. W temacie jazdy na trasach jestem w pełni zadowolony.

Niestety w trakcie dłuższych treningów pojawił się pewien problem polegający na tym, że przy dużych obciążenia, sprzęt potrafi się rozgrzać nawet do 90 stopni Celsjusza. Wahoo niejako wpadło w pułapkę własnego rozwiązania, gdzie minimalizm i rezygnacja z obudowy zakrywającej koło zamachowe może spowodować przypadkowe oparzenie.

Trainer Road

W przypadku korzystania z Trainer Road pojawia się niewielka niedogodność. To, co okazuje się sporym atutem w przypadku tras wirtualnych, w przypadku jeżdżenia po słupkach może stanowić pewien problem. Ponieważ koło zamachowe jest duże, to przejście z dużych wartości mocy do małych nie jest do końca komfortowe, ponieważ ciężko wyhamować trenażer. W drugą stronę trenażer szybko reaguje szybciej, bo po 2 sekundach już czujemy wzrost obciążenia w pedałach i za to należy się pochwała producentowi.

Łyżka dziegciu

Gdyby w tym momencie skończyć recenzję, to oprócz niewielkiego kłopotu z grzejącym się sprzętem, Kickr byłby zdecydowanie jednym, jak nie najlepszym trenażerem na jakim miałem okazje trenować. W całej jednak historii testu jest jeden nieprzyjemny fakt. W zasadzie recenzja miała pojawić się dużo wcześniej, niestety z Kickrem miałem sporo problemów.

Przez 4 miesiące zdążyłem odesłać z powrotem trzy urządzenia i pomimo tego że serwis reaguje sprawnie, to konieczność wymiany trzech urządzeń przed otrzymaniem działającego jest niedopuszczalne. Nie wyobrażam sobie, że wydając tak dużą kwotę nie mogę trenować przez większość czasu. Problemy wynikają z wprowadzonych zmian, których nie wyłapały beta testy i jak to zwykle bywa dopiero użytkownicy zweryfikowali prawidłowe działanie sprzętu. W moim przypadku usterka polega, na awarii optycznego czujnika prędkości i mocy, co jest spowodowane kumulującymi się ładunkami elektrostatycznymi. Problem jest spory, a do całej sytuacji odniósł się prezes Wahoo. Materiał wideo dostępny poniżej.

Na chwilę obecną producent zapewnia, że zna już rozwiązanie problemu i kolejne zamienne urządzenia są już wysyłane bez wadliwej elektroniki. Nie da się ukryć, że marka straciła bardzo dużo na zaistniałej sytuacji podkopując swoją wiarygodność na rynku. W moim przypadku po trzeciej wymianie, Kikcr działa poprawnie i nie powtarzają się wcześniejsze problemy.

Podsumowanie

Testy Kickera dobiegły końca i muszę przyznać, że była to bardzo burzliwa relacja w szczególności uwzględniając wcześniej opisane problemy z urządzeniem.

Gdy wszystko działa to nie da się ukryć, że Kikcr jest produktem klasy premium, a Wahoo też w taki sposób chce podejść do tematu. Zaczynając od zawartości tego co dostajemy w opakowaniu, gdzie urządzenie jest gotowe do pracy, kompletne z kasetą i na dodatek zmontowane, kończąc na solidnym wykonaniu, bardzo stabilnej konstrukcji i wartościach obciążeń, jakie możemy generować. Jednak największą zaletą tego urządzenia jest realistyczne odwzorowanie podjazdów czy zjazdów dzięki zastosowaniu dużego koła zamachowego i cicha praca.

Sprzętowo wszystko wygląda bardzo solidnie, a dodatkowo pod kątem oprogramowania również jest bardzo dobrze. Aplikacja, do czego przyzwyczaiło już Wahoo, pomimo minimalistycznego wyglądu jest w pełni funkcjonalna. Jedyne czego brakuje to zaplanowane schematy treningowe, jednak ten brak rekompensujemy sobie ciekawymi opcjami sterowania urządzeniem.

Na papierze urządzenie prezentuje się naprawdę dobrze, jednak pojawiające się problemy wielu użytkowników, psują tak ciężko wypracowaną solidną pozycję na rynku. Zabrakło niestety beta testów i podejrzewam, że wszystko może odbić się czkawką i wieloma zwrotami tego urządzenia.

Ostatnia kwestia to koszt – pięć tysięcy za trenażer trudno nazwać sporym wydatkiem to zakup z tzw. grubej rury, jeżeli interesuje Cię cicha praca i spore zakresy treningowe Kikcr jest sprzętem dla Ciebie.

 

 

 

Comments

comments

Jacek GOULTRA.PL

5 Comments

  1. Dodać należy na duży minus dla użytkowników Apple TV, Gdyż ten trenażer jak każdy wahoo prze przesyła kadencji. Więc do apple TV nie podłączymy trzech urządzeń. Musimy wybrać czy chcemy wybrać HR czy Kadencje. Piszę aby ktoś się nie zdziwił kupując do Apple tv.

    • ArT jak zwykle w punkt. Czujnik kadencji jest dodawany w zestawie 🙂

    • Krzysiek, niestety nie miałem TACX-a na tak długo aby napisać recenzję. Jednak NEO ma ciekawą funkcję, która trzęsie się w przypadku tras na ZWIFT. Dokładność w zasadzie taka sama.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *