Wahoo ROAM

Rynek liczników i nawigacji rowerowych w niejaki sposób przypomina monopol Poczty Polskiej w segmencie listów i przesyłek. Niby funkcjonują inne firmy, to jednak większość wybiera już to do czego jest przyzwyczajona i co znane od lat. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku liczników rowerowych. Garmin wiedzie prym i w sumie ciężko o jakąkolwiek próbę detronizacji jego pozycji. Wśród wielu alternatyw dla amerykańskiego hegemona, na różnych portalach tym najczęściej wspominanym jest Wahoo. Firma zbiera wiele pochlebnych recenzji, co nie pozwala przejść obojętnie obok ich produktów. Firma wywodzi się z segmentu trenażerów, a pierwsze liczniki pojawiły się w 2017 roku. Na stronie znajdziecie już recenzję licznika ELEMNT, który okazał się ciekawą alternatywą dla urządzeń amerykańskiego giganta. Brakowało jednak ostatniego szlifu, który pozwoliłby na przechylenie szali w stronę Wahoo. Tym razem do testów trafia model ROAM, czyli nowy poprawiony i ulepszony licznik Wahoo. Do najmocniejszych stron ma zaliczać się nawigacja i łatwość obsługi. Jak jest naprawdę?

Co w pudełku?

Opakowanie licznika ROAM oprócz bycia pudełkiem, pełni również funkcję ulotki marketingowej. Oprócz estetycznego wykonania, znajduje się tutaj przegląd wszystkich najważniejszych funkcji urządzenia. Już od otwarcia ROAM-a mamy wrażenie, że do ręki bierzemy produkt klasy Premium.

Sama zawartość pudełka to raczej standardowy zestaw, składający się z licznika i dwóch uchwytów do montażu urządzenia na wysięgniku oraz na mostek. Jeżeli można się do czegoś przyczepić, to właśnie do mocowań, bo to na kierownicę wydaje się bardzo słabej jakości, a to na mostek jest zapinane za pomocą opasek a nie wygodnych gumek.

Pierwsze wrażenia

Pierwsze co rzuca się w oczy to solidność wykonania licznika. Obudowa to solidny kawałek plastiku, a jakość użytych materiałów zdecydowanie wskazuje te z najwyższej półki. Na pierwszym planie wyróżnia się ekran, może z odrobinę za dużą ramką, ale w przeciwieństwie do pozostałych liczników firmy Wahoo, ekran ROAM-a jest kolorowy. Nie jest to wyświetlacz, który uderza w nas barwą kolorów, tylko ekran stonowany i minimalistyczny. Barwy pojawiają się wyłącznie w polu mapy i to tylko na głównych drogach i rzekach oraz w menu ćwiczeń i segmentów.

Znakiem rozpoznawczym urządzeń ze stajni Wahoo jest obecność diód na obudowie. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku modelu ELEMNT dostępne są dwa niezależne rzędy światełek, służących do powiadomień stref treningowych i ostrzeżeniu przed skrętem.  Dodatkowo z lewej strony urządzenia znajduje się czujnik światła. Na spodzie obudowy znajduje się gniazdo ładowania, takie umieszczenie pozwala na dostęp do ładowania, a także uchwyt do mocowania. Z ciekawszych patentów trzeba jeszcze wymienić miejsce na śrubkę, którą w trwały sposób zmontować urządzenie do uchwytu.

Obsługa

Urządzenie obsługujemy za pomocą 6 przycisków, które rozmieszczone są na obudowie oraz z przodu licznika. Wybór przycisku wymaga zastosowania odrobiny siły, ale mimo wszystko przyciski są responsywne i słychać wyraźne kliknięcie. Szczegółowy opis funkcji poszczególnych przycisków będzie trudny, ponieważ ich rola zmienia się w zależności od aktywnego ekranu, niezmiennie jednak lewy przycisk będzie pozwalał wejść do menu podręcznego, a prawy do przejścia pomiędzy ekranami.

O działaniu pozostałych przycisków przeczytacie w dalszej części recenzji. Na koniec, niejakie zaskoczenie, brak na pokładzie języka polskiego, jednak „inglisz” w tym urządzeniu nie jest specjalnie skomplikowany.

Konfiguracja licznika

ROAM jest w zasadzie nierozłącznie sprzężony z telefonem komórkowym. Aplikacja mobilna to tak naprawdę, oprócz licznika, serce całego układu. Funkcjonalność urządzenia bardzo ubożeje, w przypadku gdy mamy np. telefon z Windowsem. W urządzeniu pozostają opcje zmian parametrów zawodnika oraz ogólne funkcje urządzenia, m.in.: dźwięk powiadomień, łączności i synchronizacji, jednostek i kilku pomniejszych.

Aplikacja mobilna daje sporo dodatkowych opcji takich jak korzystanie z nawigacji czy zaplanowanych ćwiczeń oraz zmianę podstawowych ustawień, takich jak pola danych, czy parametrów użytkownika.

Menu urządzenia

Ciężko jest się rozpisywać o menu samego licznika. Zastosowano tutaj prostotę, której nie da się nie pokochać. Pomiędzy ekranami przechodzimy prawym dolnym przyciskiem, a absolutnym hitem jest szybkie zwiększanie ilości ekranów treningowych za pomocą przycisków z prawej strony urządzenia. Ekrany niestety działają w pętli, czyli aby przejść do poprzedniego ekranu, trzeba obejść wszystkie po kolei.

Jedyne rozbudowane menu w urządzeniu, to skrócone menu dostępne za pomocą lewego przycisku. Znajdziemy tu podstawowe ustawienia urządzenia, ustawiania GPS, podświetlenia, nawigacji oraz czujników.

Synchronizacja

Urządzenie możemy synchronizować za pomocą kabla, Bluetooth oraz poprzez WiFi, przy czym skorzystanie z kabla umożliwia wgląd do pamięci urządzenia i wgrywania plików. Bluetooth’a użyjemy do synchronizacji z aplikacją mobilną, a WiFi do synchronizacji bez konieczności logowania do platformy lub telefonu oraz do przesłania trasy. W tej materii urządzeniu nie można nic zarzucić.

Bateria

Producent deklaruje 17 godzinny tryb pracy urządzenia przy pracującym GPS-ie. Test statyczny (na balkonie) po 2 miesiącach użytkowania sprzętu dotrwał do niecałych 20h w trybie automatycznego podświetlenia. Taki czas plasuje urządzenie w czołówce urządzeń co bardzo cieszy. gdyby baterii było mało, to dodatkowo licznik może być ładowany w trakcie jazdy.

GPS

Wahoo ROAM posiada jeden tryb zapisu śladu GPS. Oczywiście nie wyklucza to treningu indoor, w czym pomagają dodatkowe czujniki.

W kwestii zapisu śladu trasy nie ma się za bardzo do czego przyczepić, wszystko sprawowało się bez zarzutów. W kwestii hardware licznik jest klasą dla siebie.

Poniżej ślady zarejestrowane urządzeniem:

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

  • Wahoo Roam Niebieski – Garmin 935 pomarańczowy

Powiadomienia

ROAM umożliwia ustawienia powiadomień w trybie dźwięku i… diod LED. To właśnie tu między innymi zastosowanie znalazły światełka, o których wspominałem wcześniej. Poziom głośności i częstotliwość emitowanego sygnału są bardzo głośne i w porównaniu do modelu ELEMNT przewyższają je znacząco. Są wystarczające podczas jazdy bez słuchawek i w typowych warunkach drogowych. Diody natomiast mogą nam sygnalizować strefę tętna, mocy, prędkości.

Czujniki i akcesoria

ROAM pozwala na podłączenie czujników kodowane w technologii ANT+ oraz Bluetooth. Urządzenie obsługuje w zasadzie wszystkie dostępne na rynku czujniki, w tym sensory prędkości, kadencji do pomiarów mocy jedno i dwustronnych, a nawet może służyć do kontrolowania trenażerów, o czym przeczytacie później. W trakcie testów nie zanotowałem żadnych anomalii w tej materii.

Pierwsze użytkowanie

Koniec teorii i czas zacząć zabawę z licznikiem w praktyce. Aktywność uruchamiamy środkowym przyciskiem , a fakt ten zostanie zasygnalizowany dźwiękiem i sygnałem świetlnym, którego nie da się przegapić. Szybkość łapania FIX-a jest zadowalająca, ale fakt połączenia z satelitami, nie jest w żaden widoczny sposób sygnalizowany na ekranie. Ekrany treningowe, o czym już wcześniej wspominałem muszą być wcześniej zdefiniowane, przełączane są za pomocą prawego dolnego przycisku. Niestety małą niedogodnością jest fakt, że ekrany można przesuwać tylko do przodu, czyli, aby wrócić do poprzedniego, trzeba przejść wszystkie kolejne ekrany naokoło.

Ciekawą opcją, która zdecydowanie przypadła mi do gustu to możliwość szybkiego zwiększania i zmniejszania ilości danych na ekranie. Ta funkcja odróżnia Wahoo od każdego innego producenta i nie ukrywam, że byłbym szczęśliwy gdyby Garmin po prostu ją skopiował.  Za pomocą przycisków z prawej strony urządzenia możemy w łatwy i szybki sposób rozszerzyć widok danych, nie tracąc czasu lub nie wykonując żadnych ekwilibrystycznych ruchów na liczniku.

Na spory plus zasługuje również wbudowana w urządzenie mapa i fakt, że do pamięci możemy wgrać obszar całego świata bez koniczności wyposażania ROAM-a w kartę pamięci. Warstwa działa płynnie, nie zawiesza się i jest często aktualizowana. Dzięki zastosowaniu kolorowego wyświetlacza usunięto mankament znany z poprzedników mowa tu o problemie z rozróżnianiem czy dana droga jest gruntowa czy asfaltowa. Więcej o mapie i jej funkcjach znajdziecie w rozdziale nawigacja.

Niestety dalej nieczytelny jest wykres wysokości, który ma funkcję wyłącznie poglądową.

Trening zatrzymujemy środkowym przyciskiem, a w trakcie pauzy mamy dostęp do wszystkich danych treningu, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Oprócz ręcznej pauzy, istnieje opcja autopauzy, autookrążenia, czyli wszystko to co jest potrzebne do przeprowadzenia sensowego treningu.

Podsumowując pracę na urządzeniu, to wszystko działa bardzo solidnie, jedynie czego mi zabrakło to wsparcia kilku różnych dyscyplin kolarskich takich jak MTB oraz możliwości dodania kilku profilów rowerów.

Dodatkowe opcje treningowe

W tej materii Wahoo również ma spory potencjał, jednak całość nie jest już tak idealnie rozwiązana jak podstawowe funkcje licznika. Urządzenie posiada wbudowane 5 fabrycznych treningów, które będą nas prowadzić jak za rękę przez kolejne etapy ćwiczenia. Programy te znajdziemy w podręcznym menu. Wahoo również nie stworzył własnego narzędzia do tworzenia własnych treningów, posiłkuje się platformą Training Peaks lub Today’s Plan (niestety płatny). Tworzenie treningów w tych programach niestety to najwygodniejszych nie należy.

W momencie gdy uda się nam stworzyć ćwiczenie, to przesyłamy je za pomocą WIFI do urządzenia. Nie udało mi się niestety stworzyć ćwiczenia, które miałoby podany zakres Watów, tylko wyłącznie pojedynczą wartość liczbową. Samo wykonanie funkcji jest bardzo dobre, a z plusów należy dodać, że dosyć prosto można przejść do kolejnego etapu lub zatrzymać ćwiczenie.

Ekran ćwiczeń jest przejrzysty, a dodanie kolorów znacząco poprawiło czytelność i atrakcyjność funkcji. Ekran treningowy zawiera wszystkie informacje potrzebne do prowadzenia w tym wykres podpowiadający kolejny krok. Niestety w przypadku, gdy jesteśmy poza zakresem ELEMENT nie powiadomi nas dźwiękiem, a wyłącznie sygnałem świetlnym. Przed kolejnym etapem otrzymamy sygnał dźwiękowy.

 

Osobiście czuje niedosyt w kwestii treningów. Wiele rzeczy jest wykonanych świetnie, podgląd treningu, przejrzysty ekran, i może dałoby się przeżyć brak powiadomień dźwiękowych, to brak ustalenia zakresów jest już sporym niedociągnięciem.

Zabrakło mi również prostych alertów, do szybkiego ograniczenia np. tętna lub mocy, lecz produkt się rozwija i otrzymuje nowe aktualizacje, więc liczę na rozwój urządzenie w tej materii.

Segmenty Strava

Wahoo ELEMNT podobnie jak większość w tej chwili urządzeń na rynku umożliwia rywalizację na żywo w segmentach dostępnych na najbardziej popularnej platformie kolarskiej STRAVIE. Jednak Wahoo funkcję tą rozwiązał wzorowo.

Co to Segmenty Strava?

W dużym skrócie, segment to taki mikrowyścig, czyli odcinek, na którym jesteśmy w stanie porównywać własne osiągnięcia jak również z innymi użytkownikami „pomarańczowego” serwisu. Statystyki są ogólnodostępne, a pieprzyku dodaje fakt, że od jakiegoś czasu możemy ścigać się na żywo.

Jak skorzystać z tej funkcjonalności

Pierwszym z warunków, który należy spełnić, jest posiadanie konta Premium na Stravie (koszt 24$ na rok) oraz połączenie obu platform (Wahoo i Strava) ze sobą. Drugim, to wybranie odcinków i zsynchronizowanie urządzenia w celu przesłania informacji.

W momencie zbliżania się do segmentu na ekranie wyświetlone zostanie powiadomienie, a w trakcie znajdziemy informacje zawierające porównanie do obecnego rekordu, pozostały dystans, tętno oraz średnią prędkość. Ekran segmentów można modyfikować, co jest nowością. W tym miejscu znów ożywiono to pole wykorzystując kolorowy wyświetlacz nadając mu charakterystycznych pomarańczowych barw.

Wisienka na torcie to diody sygnalizujące nasz obecny wynik w odniesieniu do założonego celu. Po przejechaniu segmentu na ekranie wyświetlone zostanie podsumowanie, a zaktualizowany wynik przesłany w trakcie kolejnej synchronizacji urządzenia.

Z ciekawszych zastosowań, urządzenie powiadomi nas o kolejnym segmencie (nawet, gdy jesteśmy w trakcie segmentu) oraz wyniki są cały czas dostępne z poziomu licznika.

Nawigacja

Ponieważ w urządzeniu jest mapa, zatem również nie mogło zabraknąć opcji nawigacji. Jeżeli czytaliście wcześniejsze moje recenzje, to wiecie, że istnieje kilka rodzajów tego jak urządzenie kieruje nas po ścieżkach. W ROAM, mamy opcję na wypasie, czyli nawigacje tzw. Turn by turn, czyli z powiadomieniami przed zakrętami.

W dużym skrócie, przed odpowiednim manewrem urządzenie powiadomi nas komunikatem dźwiękowym oraz wizualnym. Największe wrażenie robią diody, które wskazują nam kierunek skrętu.

Trasę możemy zaplanować na trzy sposoby:

  • Z wykorzystaniem aplikacji zewnętrznych
  • Z poziomu licznika
  • Z poziomu aplikacji mobilnej

W pierwszym przypadku, zalecam tworzenie tras w programie RidewithGPS lub Strava. Zapewnia to szybką synchronizację oraz powiadomienia o skrętach. Trasy stworzone w programach takich jak GPSies.com, wyświetlą tylko ślad bez powiadomień o skrętach, czyli sposób jaki znamy np. z urządzeń naręcznych.

W drugim przypadku wybieramy opcje na ekranie mapy lewym przyciskiem opcję ROUTE, i polecenie TAKE ME TO.

Za pomocą strzałek wyznaczamy miejsce do którego chcemy dojechać. Po zatwierdzeniu miejsca, licznik sam wyznaczy trasę w oparciu o dostępne drogi. Budowanie trasy nie trwa najkrócej, jednak nie ciągnie się tak, jak miało to miejsce w przypadku Garmin EDGE 820.

Gdy chcieli korzystać z tego sposobu, to w tym wariancie proponuję wybrać aplikacje mobilną, która znacznie przyspiesza proces. Kolejną nowością jest fakt, że w przypadku gdy zboczymy z trasy, to licznik przeliczy nam nową trasę i doda do nich wskazówki.

Funkcja nawigacji to jeden z największych atutów licznika ROAM. Zastosowanie powiadomień LED i zsynchronizowanie ich z ostrzeżeniem skrętem, a także prosta działania są funkcjami w których można się zakochać.

Share Live tracking

LiveTracking pozwala na śledzenie aktywności online. Z poziomu aplikacji wysyłamy zaproszenie do wszystkich zainteresowanych przez dostępne kanały takie jak SMS, mail Messenger i inne. Przesłany link jest odnośnikiem do mapy, na której rejestrowana jest aktywność. Odświeżanie śladu jest dużo częstsze niż w przypadku Garmina, a na ekranie wyświetlają się wszystkie dane z licznika, wraz ze śladem. Niestety zdarza się, że tracker gubi ślad.

Poniżej przykład aktywności oraz widok na komputerze (opcja LIVETRACK).

Trenażer rowerowy

Ta funkcjonalność to kolejna wyróżniająca funkcja produktów Wahoo i nie chodzi tu tylko o możliwość rejestrowania danych z trenażera, ale również jego aktywną kontrolę. Ponieważ firma poza licznikami znana jest z produkcji trenażerów, to doświadczenia z tego pola zostały przeniesione na ten typ aktywności. Oczywiście funkcja ta jest dostępna wyłącznie dla trenażerów z protokołem ANT+ FEC oraz Bluetooth jednak ilość takich urządzeń na rynku z roku na rok rośnie. W trakcie testów miałem okazję sprawdzić działanie tej funkcji na czterech trenażerach Elite Direto i JetBlack Smart, Wahoo KICKR oraz CycleOPS H2.

Jak to działa?

Konfiguracja jest dziecinnie prosta i polega na dodaniu urządzania jako sprzętu fitness. Kontrola trenażera polega na pracy i posiada kilka wariantów.

  • Ustawiona moc w Watach (tryb Ergometru)

  • Ustawiony opór jako poziom

  • Ustawiony opór w procentach

  • Podążanie trasą utworzoną w plenerze kursów lub korzystając z historii.

W trakcie treningu licznik będzie sam dobierał obciążenie i pozwoli na szybką kontrolę obciążeniem trenażera. Opcja bardzo wygodna i pozwala na sterowanie trenażera bez konieczności stosowania dodatkowej aplikacji.  Pamiętajmy jednak o dwóch rzeczach:

  • Aby to wszystko działało, trenażer musi być SMART, czyli pozwalać na aktywne sterowanie urządzeniem
  • Tryb ERG, jest dosyć specyficzny, w dużym skrócie, urządzenie samo dobiera nam zadane obciążenie a w momencie, gdy przestajemy utrzymywać zadane Waty, opór zablokuje się w taki sposób, że nie ruszymy kołem obrotowym

Opcja Indoor to moim zdaniem, zdecydowanie najmocniejsza stroną licznika. W zasadzie wszystko działa bez zarzutów, sporo ułatwia i dystansuje konkurencje.

Powiadomienia z telefonu

W przypadku połączenia ROAM ze smartfonem otrzymujemy możliwość otrzymywania powiadomień z telefonu. Tu spotkamy trochę inne podejście niż w przypadku konkurencyjnych produktów, bo Wahoo pozwala na odczytywanie wyłącznie powiadomień o połączeniach i SMS, a nie tych z portali społecznościowych.

Aplikacja mobilna

Ponieważ producent nie przewidział pełnej webowej wersji platformy, wszystkie funkcje potrzebne do przeglądania aktywności zostały zawarte w „telefonie”. Przyznam że zwykle takie rozwiązania wychodzą przeciętnie lub wręcz słabo, Wahoo jednak software’owo do tematu podszedł bardzo solidnie. Dodatkowo aplikacja przeżyła ostatnio gruntowny lifting, znacząco poprawiający funkcjonalność oprogramowania.

Główny ekran składa się z czterech podstawowych zakładek

  • WORKOUT
  • HISTORY
  • PROFILE
  • SETTINGS

WORKOUT –  w polu tym zawarte są aktywne dane z połączenia, czyli śledzenie naszej pozycji oraz kurs i ćwiczenia. Na spore wyróżnienie zasługuje szybkość synchronizacji pomiędzy aplikacją a urządzeniem. Wystarczy jedno kliknięcie i trasa lub ćwiczenia wgrywa się do licznika. Porównując to np. to do rozwiązań Garmina to opcja przesyłania jest kilka razy szybsza.

HISTORY –  to pole historii czyli wszystkich wcześniej wykonanych aktywności na urządzeniu. Każdy tydzień posiada podsumowanie, ale wyłącznie spędzonego czasu i kilometrów. Wchodząc w pola poszczególnej aktywności znajdziemy wszystkie dane odnośnie aktywności. Oprócz takich standardów jak mapa, dane aktywności znajdziemy szczegółowe dane odnośnie prędkości, mocy, tętna. Są również wykresy, jednak nie da się ich powiększać co powoduje raczej słabą czytelność i brak możliwości wyciągnięcia wniosków. Super że aplikacja w podsumowaniu od razu pokazuje ulubione segmenty i nasze wyniki. Gdyby nie brak skalowania wykresów byłoby idealnie.

PROFILE – jak sama nazwa wskazuje w polu tym dokonamy wszystkich w profilu użytkownika, mówimy tu o parametrach takich jak cechy fizyczne, strefy tętna oraz mocy.

SETTINGS – w tym polu dostępne są pozostałe zmiany dotyczące samego urządzenia, jak zmiany pól treningowych.  Są tu ustawienia dotyczące segmentów, świateł LED, zarządzania mapami. Samo nawigowanie i wykonywanie zmian są dziecinnie proste i intuicyjne.

Podsumowując aplikacje mobilną trzeba przyznać, że jej główną cechą jest łatwość obsługi i  intuicyjność. W zasadzie jedyne zastrzeżenie to czytelność wykresów, osobiście przyznam że analiza treningowa to głównie wartości poszczególnych okrążeń, a nie wyciąganie danych z wykresów. Oczywiście niektórym może zabraknąć pełnej wersji platformy jednak producent poradził sobie tak, że szybki i bezproblemowy sposób możemy trening przenieść do platform treningowych takich jak Strava, Training Peaks czy inne.

Podsumowanie

Przyszedł czas na podsumowanie ponad trzymiesięcznej przygody z Wahoo ROAM. Nie będę ukrywał, że urządzenie bardzo przypadło mi do gustu. Podoba mi się intuicyjność licznika oraz sposób w jaki Amerykanie sprytnie połączyli to ROAM-a z aplikacją mobilną. Osobiście preferuje, gdy ustawienia są dostępne w urządzeniu, jednak w tym wypadku jest to zdecydowanie wygodniejsze rozwiązanie niż klikanie po liczniku.

ROAM, ma kilka bardzo mocnych cech zwracających na siebie uwagę. Po pierwsze: Prosty interfejs i intuicyjna obsługa, po drugie światełka LED, których funkcje można dowolnie dostosowywać. Po trzecie czas pracy urządzenia, bo 20h to górna półka. Wszystko to jednak jest niczym przy możliwościach nawigacyjnych ROAM-a, bo model w przeciwieństwie do poprzedników, może już samo wyznaczać trasę i powiadamiać o skrętach. Oczywiście są rzeczy, które mogły być lepiej rozwiązane. Pierwsza z nich to moduł planowania treningów, gdzie Wahoo zdecydował się na skorzystanie z rozwiązań Training Peaks czy innych dodatkowo płatnych serwisów, a nie zbudował własny planner ćwiczeń. Drugie to brak platformy webowej, która mimo wszystko przydałaby się do dokładniejszej analiz treningów.

Czy zatem polecę to urządzenie jako alternatywę dla Garmina – zdecydowanie TAK, ale pod pewnym warunkami. Jeżeli kluczową funkcją, która będzie miała wpływ na wybór urządzenia, są opcje nawigacyjne, to ROAM w tym segmencie stoi na tym samym poziomie co Garminy. Jeżeli wybieramy zaplanowane treningi, to już nie do końca. Czy go wybrać? Jeżeli nie boicie się nowatorskiego podejścia do niektórych funkcji, to dałbym Wahoo szasnę.

Czy jest lepszy od Garmina?

Tu odpowiedź nie jest taka prosta. Oczywiście wiele zależy od osobistych preferencji, czego by jednak nie powiedzieć to na pewno jest to najlepsza alternatywa z urządzeń które miałem okazję testować.

 

Comments

comments

Jacek GOULTRA.PL

13 Comments

  1. Do nawigacji jak w Garminie jeszcze sporo brakuje. Fakt że wreszcie wahoo doczekał się opcji powrotu do trasy nie oznacza że jest już na równi z Garminem. Po pierwsze na mapie w wahoo nie zobaczymy nawy ulic miast też w ograniczone. Wyznaczanie tras też w wahoo jest raczej losowe niż jak w Garminie przez trasy najczęściej używanych przez cyklistów tzn gorące mapy garmina. Rysowanie trasy na wahoo chyba też jest proste zbyt proste. Od do i koniec. Na garminie na telefonie możemy rysować sobie trasję jak chcemy dodając punkty pośrednie czy znaczniki informacyjne jak postoje, i inne nam potrzebne informacje w danym punkcie trasy. brak w wahoo też przesuwania mapy tylko oddalenie i przybliżanie. Same mapy nie są tak szcegółowe jak w garminie. Ale wahoo też ma swoje mocne strony.

  2. Jacek zapominałem dodać że bardzo fajna recenzja poparta zdjęciami. Może przyczepiłbym się lekkiej stronniczości na rzecz wahoo. Jednak zawsze coś daje się wyciągać z tej recenzji gdzie nie widziałem w innych serwisach. Sam bardzo się zastanawiam nad Roam, choć znam jego wady. Póki co jestem miedzy GArminem a WAhoo. Garmina użytkuje i pasuje mi bardzo choć też ma swoje minusy. Bardzo lubię jeździć z widoczną mapą ale też aby były podstawowe dane. Czyli pola Filed data w Garminie max 2 pola co jest śmieszne a w Wahoo aż 6 pól. Co prawda w Garminie możemy ominąć to przez zainstalowanie aplikacji. ( To zaleta Garmina że możemy dogrywać własne opcje). Wiem że to zabrzmi dziwnie ale jeśli komuś brakuje analizowania danych prosto może wgrywać dane z Wahoo do serwisu Garmin Connect :). W garminie aplikacja jest dostępna za free bez wymagania sprzętu Garmina. W Wahoo nawet nie mogę podejrzeć jak ich aplikacja wygląda przed zakupem sprzętu. Dlatego tutaj mam prośbę do Jacka lub innego użytkownika Roam. Gdzie za darmo mogę narysować dla wahoo trasę na telefonie. Koomot jest płatne, Ride to GPS też, Strava nie posiada rysowania trasy w telefonie (beta kreator to śmiech na sali). Od biedy mogę rysować w Garmin mobile i zapisać plik w chmurze i następnie przesłać do wahoo. Jednak to tak na około. Jednak wydaje się najbardziej skuteczne. kolejne pytanie czy te przyciski naprawdę tak ciężko chodzą jak patrzę na filmach że aż ugina się całe mocowanie wahoo (można złamać czytałem). Szkoda że przerzucanie ekranów w whaoo tylko w jedną stronę to też duża wada. Kolejne pytanie czy Ekranów z danymi w Roam może być więcej niż jeden ?

    • ArT jasne że ekranów z danymi może być więcej niż jeden, konfigurujesz je przez apkę.
      No u mnie już te przyciski lepiej się sprawują, ale sam uchwyt ten pierwszy to straszny badziew.

  3. Kolejne pytania czy w wahoo można:
    1) Auto pauza dodać ograniczenie np. do 4km/h (jak mam w garminie)
    2) Czy jest opcja STOP (czyli wejście w tryb oczekiwania PLAY/GO) bez zakańczania aktywności.

    • ArT oto odpowiedzi na Twoje pytania:
      1) Nie da się zdefiniować prędkości Autopauzy
      2) Jest STOP bez zakańczania aktywności

  4. Jak zwykle fajna i rzeczowa recenzja. Pomimo, że subiektywna to wydaje się jedną z bardziej obiektywnych, jakie miałem okazję zobaczyć 😉
    Moje drobne uwagi:
    Jak dla mnie ekran wygląda na e-ink koloryzowany. Postęp w stosunku do starszych urządzeń. O ile w czytnikach e-book póki co tego typu ekrany nie przyjęły się (jeszcze?) głównie z powodu bardzo ograniczonej ilości kolorów (tylko kilka oprócz czarnego), to w urządzeniu treningowym to absolutnie nie przeszkadza.

    „możliwość szybkiego zwiększania i zmniejszania ilości danych na ekranie. Ta funkcja odróżnia Wahoo od każdego innego producenta i nie ukrywam, że byłbym szczęśliwy gdyby Garmin po prostu ją skopiował.”
    I owszem, coś takiego od dawna istnieje, tylko nie za pomocą przycisków, ale ustawienia profili. Czyli np. w E1030 przesuwam palcem w dół ekranu spuszczając menu z dostępem między innymi do profili. Naciskam kafel „Profile” -> Ekrany -> Ekran (np. 1) -> ilość pól od 1 do 10 w przeróżnej konfiguracji (mniejsze/szersze pola). Wybór np. 3 zostawi tylko 3, a resztę z ustawionych 10 ukryje.
    Fakt, podobnie jak w urządzeniach Wahoo należy skonfigurować sobie pola tak, żeby te najbardziej potrzebne były na górze, a te najmniej na dole. Jest nieco więcej zachodu przy zmianie ilości wyświetlanych pól, ale raczej nie widzę sensu zmieniać ilości pól w czasie aktywności. Chociaż kto wie, czasami warto ukryć pole np. prędkości pozostawiając duże pole mocy.
    No właśnie – minusem urządzeń Wahoo na pewno jest brak profili rowerowych. W Edge mam osobną konfigurację ekranów dla szosy, MTB, przełaju i treningu na trenażerze. Zresztą o tym też wspomniałeś, że Tobie również tego brakuje. Od każdej z tych aktywności wymagam innej konfiguracji ekranów i pól danych. Przechodząc z szosy na MTB nie potrzebuję pól związanych z mocą, bo w tym rowerze nie mam miernika mocy, a pola mocy są jednymi z podstawowych w profilu szosowym. W Bolt/Roam zmniejszanie/zwiększanie nic mi nie da jak moc będzie na samej górze, to zostanie na górze duże N/A i będzie straszyć. Czyli jak na powyższych zdjęciach nie podłączysz miernika mocy, to pole AVG Watts będzie N/A i po co to?
    Z kolei różne ekrany dla różnych aktywności też nie mają większego sensu, bo po co mi przechodzenie po kolei po niewykorzystywanych ekranach. Gdyby można było je zdefiniować, ale ukryć w aplikacji i przed wyjazdem wybrać tylko te, które będą potrzebne to ewentualnie mogłoby mieć większy sens, choć profili i tak nie zastąpi.

    Ekran treningowy jest OK, chętnie taki widziałbym w Edge zamiast lub jako uzupełnienie obecnego. Fakt, jest nastawiony na naturalny trening w określonym zakresie np. tętna czy mocy i ma to sens, bo w urządzeniach Wahoo ściśle określając tętno nigdy tego nie uzyska się, czyli to co jest tu zaproponowane ma ściśle określone zastosowanie: ERG na trenażerze interaktywnym.

    Segmenty Strava – wreszcie można modyfikować ekran segmentów, co dotychczas (w Bolt) było dużym ograniczeniem w stosunku do Edge. Choć sądzę, że w Edge jest to i tak lepiej rozwiązane, zwłaszcza pokazywanie pozycji w stosunku do czasu z którym się ścigam (na dodatek z możliwością wyboru w trakcie jazdy, w tym automatycznego wyboru). Z kolei powiadomień o kolejnych segmentach w trakcie jazdy po segmencie w Edge nie uświadczy się (bo obsługa segmentów to rozszerzony kurs), a w Wahoo jest co jest sporym plusem.

    Większość funkcji dodatkowych wymaga korzystania z serwisów zewnętrznych, na dodatek płatnych. Opcje treningowe oprócz wbudowanych – ograniczone, bo z poziomu urządzenia nie mogę utworzyć nawet prostych interwałów, które często wykorzystuję do kontroli czasu interwału (np. 30s/30s), który na dodatek chciałbym zmieniać od ręki bo po 3 seriach interwałów 30/30s chciałbym zrobić jeszcze parę interwałów 3min. W Wahoo nie da się, trzeba to przewidzieć i złożyć w tych dwóch serwisach zresztą płatnych, choć TP w bardzo ograniczonym zakresie coś tam umożliwia, ale naprawdę niewiele.
    W założeniu rozumiem nastawienie Wahoo: ma być prosto, co nie oznacza, że darmowo. Taki Smith whodzi na TP, wybiera 8 tygodniowy program podniesienia progu FTP dla początkujących za jedyne $39.99 i trenuje. Taniej niż wynajęcie trenera osobistego. Proste – a że nie za darmo? No cóż. Garmin ma parę planów dostępnych za darmo, na dodatek bardziej świadomy swoich potrzeb użytkownik może od ręki ułożyć trening w serwisie i wysłać do urządzenia (aczkolwiek brakuje mi możliwości ustawienia zamiast mocy chwilowej średniej mocy z jakiegoś zakresu np. 10s – na szczęście w dotykowych Edge mogę to poprawić w urządzeniu).

    Podobnie segmenty Strava. Bez wykupienia nawet opcji minimum w Strava (czyli same segmenty), segmentów nie będzie w Wahoo. Niby racja, bo przecież to segmenty Strava i do pełni funkcjonalności trzeba nie tylko ustawić start/stop segmentu, ale i synchronizować czasy przejazdów tak użytkownika, jak i KOM’y. Mnie interesuje głównie mój wynik (niektóre KOM’y są wyśrubowane do granic możliwości, zwłaszcza po przejazdach grupowych), a w Garminie mogę – choć nieoficjalnie – przenieść dowolny segment Strava do segmentów Garmina i na bieżąco mieć aktualizowane moje wyniki (i wyniki innych użytkowników Garminów, ale muszą być publiczne, podobnie zresztą jak w Strava).
    Jak przenieść segmenty opisałem ze szczegółami: https://szosa.org/topic/2378-garmin-edge/page-275#entry360610

    Intuicyjność samego interfejsu i aplikacji jest faktyczne na poziomie, pod warunkiem, że użytkownik nie jest ograniczony tylko do języka polskiego. Bo pomimo buńczucznych zapowiedzi użytkowników czy raczej wyznawców (podobnie jak niektórzy „iphonowcy”) urządzeń Wahoo, producent niby pracuje nad polonizacją interfejsu urządzeń i aplikacji, jednak ciągle ani widu, ani słychu. A o ile pamiętam w Polsce obowiązuje prawo nakazujące wyposażenie sprzedawanego urządzenia w instrukcję w języku Polskim i chyba obowiązek intgerfejsu z językiem polskim (choć tu nie jestem pewny). A tu chyba nawet instrukcji po polsku nie ma.
    A co do instrukcji – Wahoo wychodzi z założenia, że wszystko jest intuicyjne, to instrukcja jest nie potrzebna. To co na pudełku to można określić jako szybkie wprowadzenie, ale jeśli użytkownik chciałby coś szczegółowego na papierze (choćby w pdf do wydruku) to… nie ma. Niby na WWW producenta jest jakaś proteza od biedy mogąca służyć za instrukcję, ale do poziomu Garmina to w tym przypadku bardzo daleko.

    Komentarze ART’a dotyczące nawigacji są trafne, jednak muszę wyjaśnić, że od jakiegoś czasu nie ma możliwości wgrania do serwisu Garmin Connect innych plików FIT niż pliki z urządzeń Garmina. Można GPX/TCX, ale nie FIT. No chyba, że wymieni się wewnętrznie w pliku producenta i urządzenie za pomocą np. fitfiletools.com albo będzie się importować tylko ubogie pliki gpx.

    • Przypomniało mi się: w TraningPeaks tworzenie treningów jest dość przyjemne i obejmuje nie tylko „Target” (czyli np. ścisłe określenie mocy – przydatne na trenażerze w trybie ERG), ale przede wszystkim „Range” czyli zakres np. 70 – 80 % FTP. Na dodatek można dołożyć żądaną kadencję (lub zakres), w odróżnieniu od Edge, urządzenia Wahoo to obsłużą, ale traci się możliwość użycia LAP do zdefiniowania zakończenia interwału (czyli trwa dopóki nie naciśnie się LAP – przydatne zwłaszcza na zewnątrz).
      Tak więc jak najbardziej można tworzyć w darmowym TP nawet dość skomplikowane treningi, jednakże z ograniczeniami: tylko i wyłącznie na dziś i jutro (ograniczenie wersji darmowej do 2 dni). Zapisać do biblioteki (dostępna później z kalendarza lub apki mobilnej).

      W sumie nie jest to takie upierdliwe, bo wymaga „tylko” wejścia do apki webowej stworzenia treningu z klocków i ustawienia ich parametrów, zapisania. Apka mobilna nie tworzy strukturyzowanych treningów tylko ogólne założenia, umożliwia pobranie treningu utworzonego w webowej apce i zapisanej w bibliotece dzięki czemu ma się dostęp do poprzednio utworzonych (i zapisanych!) ręcznie treningów. Oczywiście można również dodawać zapisane w bibliotece treningi strukturyzowane z poziomu kalendarza apki webowej poprzez wstawienie w dowolny dzień kalendarza, jednak z ograniczeniem wersji darmowej do dziś i jutro – aczkolwiek chyba bez ograniczenia ilości treningów w tych dniach.
      Wahoo zsynchronizuje i trening będzie w urządzeniu. Czyli ograniczenia to właściwie dodawanie na bieżąco treningów, da się przeżyć.

      • Leszku, zgodzę się z Tobą, ale nawet jak planowałem trening na zakresie to i tak wyświetlała mi się tylko wartość.

    • Leszek – bardzo dziękuję świetny komentarz, który wnosi bardzo dużo

    • Leszek, ja widzę można wgrać plik fit. Tyczy to się aktywności.
      Pliki aktywności Garmin (.tcx, .fit lub .gpx). Teraz przeczytałem twój post z szosy że przyjmuje tylko fit garmina. Tak ?

      Dzięki Leszczek za twoją stronę wahoo.
      Naprawdę aby mieć segmenty ba wahoo muszę mieć Premium strava z całym pakietem ? Nie wystarczy tylko opcja segmentów ?
      Czy w wahoo jest tak samo meczące jak w Garmin pokazywanie segmentu i nie wracanie na ekran początkowy ? Tzn że jeśli pojawi się nasz segment to przerzuca garmin na ekran segmentu ale po segmencie już nie wraca na nasz początkowy ekran z danymi. To jest wkurzające. A jak jest na wahoo ?
      Dziwne że w WAhoo nie ma rozróżnienie ekranów na daną aktywność. TO było jest w wahoo fitness. Można ustawić dane ekrany pod daną dyscyplinę.

  5. „Na spory plus zasługuje również wbudowana w urządzenie mapa i fakt, że do pamięci możemy wgrać obszar całego świata bez koniczności wyposażania ROAM-a w kartę pamięci” to chyba nie do końca prawda. Gdyż czytałem że są problemy za mała pamięcią która Roam posiada jedyne 2.2 GB.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *