Recenzja DIRETO X

Zbliża się zima, a co zatem idzie, większość z regularnie trenujących osób przesiądzie się na trenażery, rozpoczynając nudny (dla niektórych) trening w domu. Jak co roku, w zasadzie wszyscy producenci przygotowali nowe propozycje maszyn treningowych. Jednak ten sezon jest inny, gdyż marki takie jak ELITE, TACX czy SARIS zdecydowały się na odnowienie starych urządzeń dając im niejako nowe życie. DIRETO X to odmłodzona wersja całkiem udanego modelu DIRETO 1 i dosyć awaryjnego DIRETO 2. W przypadku Włochów lifting tego wysłużonego sprzętu polega na polepszeniu parametrów pracy, umożliwiając osiąganie większych wartości mocy i nachyleń. Moje doświadczenia z marką ELITE są różne.

Pierwszy model spisywał się doskonale, DIRETO 2 okazał się bardzo awaryjny i po tygodniu treningów został wymieniony na nowy. Z tego powodu, do urządzenia podchodzę ostrożnie, oczekując przede wszystkim bezawaryjności oraz dokładnych pomiarów. Włosi do tematu podeszli bardzo ambitnie, bo deklarują dokładność pomiaru mocy na poziomie 1,5% co dla urządzeń ze średniej półki cenowej jest najlepszym wynikiem. Jak sprawuje się urządzenie i kto powinien się nim zainteresować, przeczytacie w tej recenzji.

Rodzaje trenażerów

Nim przejdę do recenzji urządzenia, warto omówić jakie typy trenażerów znajdziemy na rynku, bo obecnie jest ich sporo. Różnice pomiędzy poszczególnymi urządzeniami polegają na konstrukcji, rodzaju sterowania oporem, a także możliwości software’owych sprzętu.

  • Trenażery z rolką oporową – jest to najprostszy typ urządzenia, w którym opór generowany jest na rolce bezpośrednio kontaktującej się z oponą. Wybór takiego sprzętu wiąże się z koniecznością zakupu dedykowanej opony, ponieważ zwykła szosowa zazwyczaj się kruszy i powoduje szybsze zużycie mechanizmu oporowego. Różnice pomiędzy poszczególnymi rozwiązaniami polegają głównie na sposobie sterowania oporem, za pomocą mechanicznej manetki lub aplikacji. Przykładowe modele to Elite Qubo, Kicker Snap, czy Tacx Vortex.

  • Trenażer z oporem progresywnym – w tej rodzinie trenażerów opór jest wytwarzany dynamicznie i jest zależny od prędkości i kadencji, jednak bez możliwości generowania obciążeń za pomocą aplikacji. Trenażery tego typu nie wymagają dodatkowej opony ponieważ rower montujemy bezpośrednio na ramie trenażera demontując tylne koło. To co zaoszczędzimy na oponie, zazwyczaj przeznaczymy na dedykowaną kasetę. Sporą zaletą tego typu urządzeń jest brak konieczności podłączenia zasilania i cicha praca. Do tej grupy możemy zaliczyć np. Elite Turbo Muin.

  • Trenażery z napędem bezpośrednim oraz silnikiem krokowym – podobnie jak poprzedni typ jednostki, rower jest montowany bezpośrednio na ramie. Opcjonalnie będzie konieczny zakup kasety, choć niektórzy producenci dorzucają to akcesorium jako podstawowe wyposażenie. Opór jest generowany za pomocą krokowego silnika elektrycznego i pomimo tego, że jednostki są w stanie osiągać bardzo wysokie wartości mocy, to ich wadą jest działanie z niewielkim opóźnieniem. Urządzenia tego typu to np. Kinetic R1 czy Elite Drivo I

  • Trenażery z napędem bezpośrednim oraz hamulcem magnetycznym. To obecnie najpopularniejsze maszyny na rynku. Cechuje je przede wszystkim stabilność obciążenia, znikoma głośność pracy oraz płynność zmiany obciążeń. Sterowanie odbywa się za pomocą aplikacji mobilnych lub desktopowych. Wady są dwie, spora masa urządzenia, bo od 15 kg wzwyż oraz cena, która oscyluje między 2500 do 6000 PLN. Tak znaczące rozbieżności cenowe spowodowane są wszystkim dokładnością i płynnością pracy, a także rzeczywistym odczuciu z jazdy.

Elite Direto X należy do ostatniego typu urządzeń, czyli posiada napęd bezpośredni z magnetycznym oporem. Cenowo Direto X plasuje się w średniej półce trenażerów, na równi z Tacx FLUX 2 oraz poniżej Wahoo CORE.

Co w zestawie i pierwsze wrażenia

Kupując ELITE DIRETO X otrzymuje się prawie gotowe do pracy urządzenie. W opakowaniu znajduje się  trenażer wraz z adapterami dla różnych osi, redukcja dla 9-cio i 10-cio rzędowych napędów, samozamykacz, który jest bardzo słabej jakości i nadaje się raczej do wyrzucenia oraz podstawkę pod przednie koło.

W zestawie nie dostajemy kasety, więc powinniśmy się przygotować na dodatkowy wydatek w wysokości około 150 PLN. Nie polecam demontażu obecnie posiadanej kasety z roweru, z powodów praktycznych i lepiej posiadać dedykowany napęd przeznaczony wyłącznie do treningów w pomieszczeniu.

Montaż urządzenia nie należy do czynności trudnych, jedyny problem jaki możemy napotkać, to konieczność zamontowania napędu, który wymaga posiadania dedykowanego klucza. Gdy to zrobimy, pozostanie wyłącznie złożenie podstawy jednostki, co nie powinno zająć więcej niż 5-7 minut. DIRETO X obsługuje w zasadzie każdy typ roweru od MTB poprzez szosę, na rowerze czasowym kończąc. Nie ma znaczenia czy posiadamy hamulce tarczowe czy szczękowe, bo w zestawie znajdziemy wszystkie konieczne adaptery.

Osoby posiadające wcześniejsze wersje DIRETO, od razu zauważą, że nowy model oprócz koloru koła zamachowego i naklejek nie różni się absolutnie niczym od swojego poprzednika. W dużym skrócie można powiedzieć, że włożono nowe wnętrzności, pozostawiając starą obudowę. Konstrukcja jest solidna i wykonana ze stali i tworzywa. Całość opiera się na trzech nogach, które nie dość, że wyglądają solidnie to zapewniają bardzo dobrą stabilność.

Ceną wyżej wymienionych cech są spore rozmiary, które uniemożliwiają postawienie DIRETO na standardowej macie fitness. Trenażer waży 15 kg, a koło zamachowe to stalowy okrąg o masie 4,2 kg. Jest to stosunkowo małe koło jak na możliwości treningowe pozwalające na odwzorowanie nachylenia na poziomie 18% oraz maksymalnej mocy 2100W. Wartości te zostały, według zapewnień producenta, obarczone błędem na poziome zaledwie 1,5%. Z wad konstrukcyjnych trzeba nadmienić niefortunnie umieszczony uchwyt do przenoszenia oraz bardzo kiepskiej jakości samozamykacz.

Aby rozpocząć trening, konieczne będzie podłączenie zasilacza o napięciu 12V z dłuższym, co jest zdecydowanym plusem. niż w przypadku poprzedników kablem zasilającym. W przypadku braku zasilania Direto będzie działać, ale już bez możliwości sterowania oporem. Do paczki ELITE dodatkowo  dorzuca miesiąc do aplikacji ROUVY, bon 2-miesięczny do KINOMAP, 30 dni do Sufferfest oraz rok do swojej aplikacji, co jest całkiem sporym pakietem jak na początek.

Łączność

Direto łączy się z aplikacją i urządzeniami peryferyjnymi za pomocą protokołów Bluetooth oraz ANT+ FE-C. Jakość połączenia zależy od wielu czynników. Najgorzej wypada połączenie Bluetooth, do którego jeżeli korzystamy np. ze ZWIFT-a warto zakupić zewnętrzny moduł Bluetooth, a nie korzystać z tego który posiadamy w laptopie.

W moim przypadku połączenie Bluetooth było niestabilne, a także pojawiał się problem braku kontroli w trybie ERG. Praktycznie bezproblemowy jest protokół ANT+, więc idealnym rozwiązaniem jest dokupienie dodatkowego modułu, którego koszt waha się pomiędzy 100-150 PLN. Dla osób posiadających sprzęt marki Samsung, mam dobrą wiadomość, Koreańczycy w standardzie umieszczają łączność ANT+ w swoich telefonach i tabletach.

Niestety pojawia się sporo informacji o problemach z łącznością z DIRETO X, które objawiają się  brakiem stabilności pracy, czy niemożliwą do wykonania kalibracją. Na szczęście mój egzemplarz wykazywał tylko niewielkie odchyłki i działo się to wyłącznie połączeniu Bluetooth.

Głośność i praca

Pierwszą znaczącą zmianą w porównaniu do starszej generacji urządzeń jest głośność pracy. DIRETO X jest trenażerem cichym, generujących hałas na poziomie około 50dB. Najgłośniej jest w momencie wyhamowywania koła zamachowego, jednak porównując to do pierwszej wersji, a w szczególności drugiej odsłony, to model X generuje znacznie mniej nieprzyjemnego szumu oraz wibracji.

Dokładność

W swoich sprzętach Włosi zawsze deklarują wysoką dokładność pomiaru mocy. Nie mogło być inaczej tym razem, a DIRETO X, ma być obarczone błędem nie większym niż 1,5%. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu wbudowanego pomiaru mocy, który fizycznie mierzy, a nie kalkuluje wartości jak robią to tańsze alternatywy. Tak dokładny wynik pomiaru pozwala na korzystanie z jednostki bez konieczności posiadania zewnętrznego pomiaru mocy. Poniżej seria porównań, którym jako urządzenie referencyjne użyłem miernika dwustronnego wbudowanego w pedały – Garmin Vector 3.

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

Dokładność pomiaru stoi na bardzo dobrym poziomie pokrywającym zakres błędu deklarowany przez producenta. Wszystkie aktywności oscylowały w zakresie +/- 1,5%, a błąd w mocy średniej wynosił mniej niż 2 procent. Przyglądając się szczegółowo wykresom, możemy zobaczyć, że wartości w zasadzie pokrywają się z tymi, które zarejestrowały pedały.

Jeżeli przyjrzymy się dokładniej można zauważyć większe odchylenia, jednak wciąż w akceptowalnym zakresie:

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

  • Elite Direto X – czerwony, Garmin Vector 3 –fioletowy

Urządzenie reaguje na krótkie sprinty, czy nagłe spadki mocy i całość wygląda bardzo solidnie. Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić to tryb ERG, który na moje oko mógłby być nieco stabilniejszy. Nie jest to jakaś ogromna wada, ponieważ i tak jesteśmy w stanie wykonać trening jednak wahania odbiegają nieco od normy.

Sytuacja podobno wynika z zastosowanego nowego typu magnesów i ma być usunięta w trakcie kolejnej aktualizacji.

Konfiguracja

Do konfiguracji urządzenia producent przygotował aplikację dostępną na systemy IOS, Android, a także wersje desktopową programu. Aplikacja jest płatna, a rok subskrypcji kosztuje 19 EURO, a pierwszy rok jest gratisJeżeli zamierzamy korzystać z rozwiązań takich ja TrainerRoad czy ZWIFT, nie ma konieczności zakupu licencji. Aplikacja w zasadzie od kilku lat nie przeszła żadnej znaczącej aktualizacji oprócz kilku zmian wizualnych funkcji nie przybyło.

Kalibracja

Najważniejszą czynnością jaką należy wykonać po zakupie urządzenia jest kalibracja. Elite nie wymaga powtarzania tej czynności za każdym razem, wystarczy ją zrobić raz i powtarzać co jakiś czas. Opcję kalibracji znajdziemy w aplikacji mobilnej w zakładce konfiguracja zaawansowana. Przeprowadzenie zabiegu jest czynnością bardzo prostą i polega na pedałowaniu ze stałą częstotliwością, a następnie krótkim przyspieszeniu i swobodnym wyhamowaniu trenażera. Po tej operacji wyświetli się liczba, która jest indywidualną wartością kalibracyjną dla danego trenażera.

Wygładzanie mocy

To jedna z funkcji, którą warto omówić. Power Smoothing, wpływa na sposób w jaki wyświetlana jest moc na ekranie urządzeń. Im wyższa wartość wygładzania tym wartości mocy jest stabilniejsza, ale kosztem tej operacji jest mniejsza dokładności pomiaru. Alternatywnie im niższa wartość smoothingu tym precyzyjniejszy pomiar kosztem „szalejących” na ekranie liczb.

Aplikacja mobilna

Oprócz funkcji konfiguracyjnych wspomnianych wcześniej, aplikacja mobilna jest sercem treningowym całego układu. Zaletą interfejsu ELITE jest przejrzystość, kolorystyka oraz intuicyjność. Dla niektórych użytkowników atutem może być zainstalowany język polski, który dodatkowo jest całkiem przyzwoicie przetłumaczony. Główny ekran programu składa się 7 podstawowych pól oraz menu podręcznego.

Trening

Pole to zawiera główny moduł treningowy firmy Elite. Treningi możemy prowadzić w trzech trybach, mocy, poziomu i w oparciu o gotowe schematy ćwiczeń.

  • Tryb mocy

Tryb ten działa w oparciu o ERG, co w dużym skrócie znaczy, że urządzenie będzie samo utrzymywać obciążenie. Przykładowo, gdy mamy jechać z mocą 200 W, to trenażer będzie kontrolował tę wartość za wszelką cenę. Będzie się to dziać niezależnie od kadencji i wielkości tarczy napędu. Gdy pojedziemy z mniejszą mocą, trenażer zwiększy obciążenie, gdy z większą – proporcjonalnie zmniejszy. Ten sposób treningu, należy do najbardziej wymagających, ale jest najefektywniejszy.

Elite-direto-aplikacja-mobilna.jpg (5397×1846)

Sterowanie oporem jest proste, a czas reakcji trenażera na ustabilizowanie obciążenia wynosi od 3 do 4 sekund, co jest standardem dla urządzeń tej klasy. Producent przygotował własne ekrany treningowe oraz jeden, który możemy definiować.

  • Tryb poziomu

Tryb poziomu posiada 16 stopniowanych poziomów obciążenia. Każdy kolejny krok jest wyczuwalny, a ostatni wartość obciążenia, czyli 16 jest w zasadzie niemożliwy do ruszenia kołem zamachowym. Tak samo jak powyżej, Elite przygotował własne ekrany z parametrami oraz jeden, który możemy definiować.

  • Tryb programu

Tryb programu to gotowe schematy treningowe, w których krok po kroku urządzenie będzie zmieniało obciążenie w zależności od etapu treningu. Gotowych ćwiczeń jest około 40, co przy rozwiązaniach konkurencji wygląda mizernie (ZWIFT to ponad 1000, TrainerRoad ponad 2000). Oprócz ćwiczeń producenta, możemy edytować oraz tworzyć własne treningi.

Kreator nie jest do końca intuicyjny i brakuje mu ergonomii, w przypadku korzystania z telefonu o niewielkim wyświetlaczu stworzenie własnego ćwiczenia do komfortowych nie należy. Zaplanowane treningi działają na zasadzie trybu ERG, więc to DIRETO, będzie pilnować za nas poziom obciążenia.

W trybie programu oprócz standardowych ekranów, mamy wykres postępu, przy czym niestety brakuje docelowego zakresu w jakim powinniśmy trenować, na szczęście da się to obejść tworząc własny ekran danych.

Video

Kolejnym sposobem na trening w aplikacji ELITE jest jazda z interaktywnym wideo. Zasada działania jest prosta, ponieważ wraz z przesuwającym się obrazem, trenażer będzie dopasowywał obciążenie w zależności od nachylenia. Dostępne są dwa warianty, profesjonalne wideo, które kosztuje niemało, bo ceny rozpoczynają się od 20 Euro za trasę oraz trasy darmowe. Te drugie to filmy stworzone przez użytkowników serwisu, których większość jest bardzo słabej jakości. Jeżeli planujecie taki sposób na trening, zdecydowanie polecam aplikację Rouvy.

Kto jednak zdecyduje się na rozwiązanie Elite, zawsze ma możliwość nagrywania własnych filmów, jednak funkcja ta jest bardzo awaryjna i wymaga sporej dawki cierpliwości. W trakcie rejestracji trasy aplikacja często zawieszała się, co powodowało przerywanie działania.

Rejestry GPS

Ta część aplikacji ma służyć do rejestracji śladu GPS na zewnątrz, na podstawie której zbudowany zostanie wirtualny profil, z opcją późniejszego przejechania tej samej trasy, ale tym razem na trenażerze. Podobnie jak w przypadku funkcji video, trenażer będzie dopasowywał obciążenie w zależności od nachylenia. Jednak do tworzenia tras dużo wygodniejsza jest opcja aplikacji pod tytułem kursy map.

Kursy Map

Ta sekcja aplikacji mobilnej pozwala wgrać plik śladu i jak wyżej wirtualnie przejechać rzeczywistą trasę. W kwestii działania, nic się nie zmienia, to wciąż nachylenie terenu generuje obciążenie, co działa dosyć płynnie. Na papierze funkcja ta wygląda nieźle, jednak w trakcie korzystania pojawiło się kilka bugów: Pierwszym z nich jest wykres wysokości, który jest nieprecyzyjny i bardzo często nie wyświetla realnych wartości.

Drugim jest postać kolarza na mapie, która potrafi się zatrzymać i nie odświeżać się, przez co mamy wrażenie jakbyśmy stali w miejscu. Największym jednak udziwnieniem jest możliwość importu plików z Dysku Google wyłącznie w formacie .kml.

Test Treningowy

Opcja ta, to rozbudowany test, którego celem jest wyznaczenie obecnego stanu wytrenowania. Poziom kondycji będzie wpływał bezpośrednio na wygenerowany 4 tygodniowy plan treningowy, dostępny w sekcji Trening – Tryb programu. Sam test jest dużo łatwiejszy niż standardowy test FTP, bo jest to test progresywny a nie 20 minutowa jazda do upadłego zgodna z metodologią Friela. Podobny test stosuje TrainerRoad.

Historia

Pole to zawiera wszystkie aktywności, które wcześniej wykonaliśmy. Oprócz przeglądania danych jest opcja eksportu bezpośrednio do:

  • Stravy
  • Map My Ride
  • Training Peaks

Analiza pedałowania

To funkcja, która pojawiła się stosunkowo niedawno, jako płatna w aplikacji ELITE i kosztuje jednorazowo 40 PLN. Opcja ma na celu wyznaczenie efektywnego pedałowania, a podobne rozwiązanie stosuje np. WATTBIKE. Bieżąca praca jest wyświetlana na wykresie osiowym a naszym zadaniem jest wpasowania się w idealny cykl pedałowania.

Parametry

W tym znajdziemy wszystkie ustawienia trenażera, takie jak rozmiar koła, dodatkowe czujniki, a także kalibracja. Wszystko jest tu przejrzyste i raczej nie sprawi nikomu większego problemu.

Aplikacja desktopowa

Dla osób, którym ekran smartfonu czy tabletu wydaje się za mały, Włosi przygotowali wersję desktopową swojej platformy treningowej. Rozwiązanie to jest dostępne dla komputerów z systemem Windows i IOS.

Program posiada te same funkcje, które zawarte są w aplikacji mobilnej, a różni się wyłącznie interfejsem. Wersja na PC jest mniej stabilna i dużo bardziej awaryjna, a także wiąże się z zakupem dodatkowego akcesorium w postaci ANT Sticka.

Przewagą wersji dostępnej na komputer jest przejrzystość oraz czytelność. Wykresy prezentują się znacznie lepiej, a korzystanie z modułów treningowych jest komfortowe, o ile aplikacja działa.

Kompatybilność z innymi aplikacjami

Większość osób kupujących DIRETO X, robi to z myślą o wykorzystaniu go z dwoma najbardziej popularnymi obecnie aplikacjami ZWIFT oraz TrainerRoad. Oczywiście nie musimy się ograniczać wyłącznie do wcześniej wspomnianych rozwiązań bo na rynku znajdziemy również tańsze alternatywy takie jak Rouvy, Sufferfest oraz Kinomap.

ZWIFT

DIRETO X, możemy podłączyć do ZWIFT-a na dwa sposoby, za pomocą protokołu Bluetooth lub ANT+ F-EC. Dane, które przesyła trenażer to, prędkość, moc oraz kadencja.

W tym rozwiązaniu chodzi bardziej o jazdę po wirtualnych trasach takich jak WATOPIA, niż o ustrukturyzowany trening na słupkach.

Pomijając jednak wady i zalety samej platformy, chciałbym omówić dwa kluczowe moduły treningowe platformy i moje wrażenia z korzystania z nich:

  • korzystanie z planów treningowych i ćwiczeń
  • jazda na wyścigach i po mapie

Z pierwszym zadaniem nowy model DIRETO radzi sobie całkiem przyzwoicie. Urządzenie szybko reaguje na założone zmiany obciążenia, niezależnie czy jest to segment 300 W czy 150 W. Zmiany zadań są wyraźnie wyczuwalne, a reakcja na obciążenie to czas około 2-3 sekund. Osoby patrzące ciągle na ekran treningowy mogą zauważyć, że wartości mocy nieco tańczą na ekranie, lecz możemy je wypłaszczyć wykorzystując wcześniej wspomnianą wartość wygładzania mocy w aplikacji mobilnej.

Drugi tryb treningowy czyli jazda po wirtualnych wzniesieniach i w trakcie wyścigów wychodzi DIRETO X przeciętnie. Ponieważ w urządzeniu zamontowano stosunkowo małe koło zamachowe to realistyczne odczucie jazdy, o ile można o czymś takim mówić w przypadku jazdy na trenażerze, jest bardzo ograniczone. Trenażer dosyć mocno wyhamowuje w trakcie zjazdów z górki oraz dokłada na mój gust za duże obciążenie na podjazdach. Dystans pokonywany na mapie, będzie zależny od generowanych Watów, a w zależności od nachylenia będzie zwiększane obciążenie.

TRAINER ROAD 

TrainerRoad, różni się od ZWIFT znacząco, bo w tym wypadku, chodzi o trening ze strukturą, w których całość opiera się na podążaniu za stałym obciążeniem w postaci słupków.

Urządzenie pracuje bardzo sprawnie na wyższych zakresach mocy, trochę męcząc się na wartościach około 100W i mniej. Podobnie jak w przypadku ZWIFT zauważymy większe szarpnięcia w zapisie mocy, jednak wartości średnie pokrywają się idealnie.

Sporą zaletą DIRETO X, jest łatwość przechodzenia z dużych Watów na małe, co jest trudne w przypadku urządzeń z dużym kołem zamachowym.

ROUVY oraz Open Road

Jeżeli naszym pomysłem na trening jest jazda na trasach wirtualnych to świetną alternatywną może okazać się platforma ROUVY. DIRETO X dosyć wiernie odzwierciedla przede wszystkim wzniesienia, gorzej jest na zjazdach. To co możemy zauważyć to odczuwalnie większy opór, mam na myśli, że wirtualne 4% wzniesienia odwzorowane przez DIRETO, jest trudniejsze do pokonania niż to samo 4% na zewnątrz. Jednak dla celów treningowych nie ma to aż tak dużego znaczenia.

Podsumowanie

Z rozwiązaniami Włochów mam już do czynienia od ponad 5 lat. Miałem styczność ze wszystkimi poprzednimi modelami DIRETO, na których łącznie przejechałem ponad 5500 km. W trakcie użytkowania tej marki wymieniłem dwie poprzednie generacje urządzeń lecz na chwilę obecną stwierdzam że obecna wersja jest najsolidniejsza. Objawia się to przede wszystkim w dokładności pomiaru mocy oraz niewielkiej głośności pracy. Samo urządzenie nie przeszło spektakularnych zmian, więc to tak naprawdę lifting starszego modelu. Sprzętowo Włosi wykonali robotę w zasadzie wzorowo, bo sprzęt może jest duży, ale za to precyzyjny i stabilny. Jedynym zarzutem w kwestii działania jest tryb ERG. Jestem pewien, że spora część osób nie zwróci nawet uwagi na wspomniane wahania, jednak Ci bardziej dociekliwy zauważ moim zdaniem zbyt rozjechane wartości. Zresztą moja opinie nie jest jedyna, ponieważ o tej sytuacji wspomina w zasadzie każdy liczący się recenzent. Włosi obiecują aktualizację oprogramowania, jednak w przypadku firmy ELITE zmiany trwają bardzo długo.

Należy się również ukłon Włochom za aplikację treningową, bo ich rozwiązanie w porównaniu do konkurencji oferuje najwięcej opcji treningowych. ELITE za 15 EURO daje nam sporo bo od prostego sterowania obciążeniem, poprzez gotowe schematy treningowych, na wirtualnych trasach kończąc. Wykonanie może pozostawia wiele do życzenia, ale dla osób nie chcą sporo dokładać, funkcje te wystarczą na solidne przepracowanie zimy.

Dla kogo zatem DIRETO X? Jeżeli myślisz o zmianie trenażera rolkowego na taki z napędem bezpośrednim to nowy model Włochów jest dobrym wyjściem. Taki upgrade będzie wyczuwalny i wprowadzi duże urozmaicenie treningów. Drugą szczególnie zainteresowaną grupą mogą być osoby, które chciały oprzeć swój trening o moc, nie kupując dodatkowego sprzętu. Pomiar w DIRETO X stoi na stabilnym i wysokim poziomie, pozwalającym zrezygnować z zakupu np. pedałów z czujnikami mocy. Wszystkim szukającym realnych odczuć na trasach wirtualnych, kieruje w stronę modeli z dużym kołem zamachowym, takich jak KICKR, czy CYCLEOPS.

Ostatnia kwestia to koszt. Nie ukrywam że wydanie prawie 3 tysięcy jest kwotą niemałą. Jednak w tym zakresie cenowym trudno znaleźć porównywalny pod kątem dokładności i solidności model. Jedynym rozsądnym konkurentem jest TACX FLUX 2, którego recenzja pojawi się w grudniu.

 

 

Comments

comments

Jacek GOULTRA.PL

13 Comments

  1. Jacek jak zawsze fajna recenzja. Ja dodam od siebie, bo sprzęt mi jest dobrze znany. Co do kalibracji możesz wprowadzać w błąd, bo trochę nie jasno sprecyzowałeś. Kalibrację oczywiście na direto nie ma sensu robić co dzień a nawet co tydzień. Wystarczy raz na miesiąc sprawdzić stan i w razie odchyłek kalibrować. Jednak UWAGA kalibracja direto nie jest programowa ! Programem sprawdzamy tylko liczbę kalibracyjną która jest przypisana do danego trenażera jaka wypadła podczas testów i kalibracji w fabryce. Więc sprawdzamy programem ELITE jaki wyjdzie wynik zgodny z cyfrą przypisaną z naszym Direto na tabliczce. Jeśli odchyłka jest do 5 punktów możemy nie robić kalibracji. jeśli jest większa kalibrację wykonujemy PRZEZ NACIĄG paska. I tu zaczynają się schody ktoś kto źle napnie pasek skutkuje spadnięciem paska i jego zerwaniem. Przez to była fala (partia) niby popsutych Direto przez zły naciąg paska.

    Co do różnić Direto 1 i 2 nie ma żadnej oprócz dodanej do zestawu Direto 2 podkładki pod koło :). Direto X też znacząco się nie różni od Direto 1-2. Prócz zastosowanych mocniejszych magnesów. Konstrukcja ta sama. Co skutkuje mocniejszym oporem a co za tym idzie mniejszą prędkością obrotową na daną moc co przekłada się na hałas. Dodam teraz że mam Direto 1 z płytą elektroniczną od Direto X :).

    • ArT dzięki za komentarz, wiesz co odnośnie kalibracji to powiem Ci sprawa jest dziwna. Obecnie miejsce w którym regulowało się naprężenie paska jest zaklejone naklejką. Do tego w sieci znajdziesz jeden film jak to robić, pod którym oficjalny profil ELITE prosi, źle nakazuje usunięcie tego wideo. Mam mieszanie uczucie co do ręcznej kalibracji.

      • Jacek, bo ten film jest źle nagrany. Od razu zobaczyłem go widząc pierwszy raz. O ile pamiętam nie było na mim kontrowania zacisku. Przez co pewnie ludzie tego nie robili i zluzowany naciąg szybko puszczał co doprowadzało do spadnięcia paska i go zerwania. Jak odkręcisz obudowę a tak najprościej zobaczyć ten prosty jak cep mechanizm wtedy widać jak to prosto zrobić. Gwarancji nie tracisz bo przecież pasek możesz zmienić sam. Po drugie nie widać w niczym że otworzyłeś. Powiem Ci bo tak, zakleili aby nie kręcić :). Bo to zrobiło więcej szkód firmie. Ludzie zaczęli to kręcić co chwila nauczeni z innych trenażerów częstą kalibrację. U mnie w direto po 1,5r dopiero wymagało napięcia paska a tak naprawdę przydałaby się jego wymiana. Bo pasek zaczął pękać ze starości. Przez to się trochę zluzował. napięcie paska jest banalnie proste tylko trzeba to zrobić z głową. Luzujesz śrube która trzyma trzpień regulacyjny obejmą. Następnie śrubą która jest skierowana do góry regulujesz naciąg. Po naciągnięciu do wartości na obudowie. Dokręcasz śrubę do blokowania naciągu.

        A ta naklejka jest z bocznej śruby czy z górnej ?

        • No właśnie dziwne, bo od górnej strony, czyli tam gdzie naciąga się pasek. Ten system jest bardzo podobny do tego, który ma KICKR, tylko tam łatwiej się do wszystkiego dostać.

  2. Mam Direto X od kilku dni i szczerze mówiąc mam mieszane uczucia. To mój pierwszy trenażer typu „direct drive”. Wahałem się między tym modelem, a Tacx Flux S Smart. Ponieważ pojawiła się bardzo ciekawa oferta cenowa w jednym ze sklepów internetowych, a ponadto jeden z moich kolegów użytkuje od roku poprzedni model (bez „X”) i jest zadowolony, więc stwierdziłem, że spróbuję.

    Generalnie, ciężko mi się na razie do czegokolwiek przyczepić tak konkretnie, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że jednak ten sprzęt nie jest wart pieniędzy, jakie trzeba na niego wydać. Nie było efektu „wow”, jeśli chodzi o odczucia z jazdy i tzw. realizm w porównaniu z moim starym trenażerem „wheel-on”. Również jakoś wykonania plastikowej obudowy pozostawia do życzenia – elementy nie są zbyt dokładnie spasowane. Trochę się musiałem nawet namęczyć z montażem nóżek. Cóż, być może miałem zbyt wysokie oczekiwania.

    Co do samej jazdy, to na razie testuję trenażer na aplikacji Rouvy, łącząc się przez ANT+ i jeżdżąc wirtualne podjazdy. Trenażer dobrze zmienia opór w zależności od nachylenia, z typowym dla siebie opóźnieniem do 3 sekund, ale nie jest to problemem i nie spodziewałem się zresztą niczego innego. Nie testowałem jeszcze trybu ERG, bo szczerze mówiąc – nie wiem, jak mam go w Rouvy włączyć? Próbowałem robić jeden z ramp testów, ale nie wyczuwałem, żeby trenażer regulował automatycznie poziom mocy, to raczej ja musiałem pilnować watów.
    Niestety, w Internecie można bardzo dużo przeczytać o problemach użytkowników z wcześniejszymi edycjami Direto (tymi bez X w nazwie), co potęguje uczucie niepewności i przyznam szczerze, że do każdego treningu zasiadam nieco „z duszą na ramieniu”.
    Gdybym miał jeszcze raz wybierać, to bym chyba kupił Wahoo Kickr Snap, jako że nie widzę osobiście żadnej przewagi „direct drive” nad „wheel on”, chyba, że chodzi o poziom głośności, ale akurat w tym przypadku nie jest to dla mnie istotne kryterium.

    • Johnny dzięki za opinie, tryb ERG z wykorzystaniem ROUVY możesz sprawdzić w trybie ćwiczeń.

      • johnny_pl z tego co widzę opisujesz to raczej wina oprogramowania jaki używasz a zwalasz na Direto :P. Użyj pare aplikacji i zobaczysz różnicę w pracy. Ja już jeździłem na wszystkim co jest w internecie :).
        ERG działa zazwyczaj jako trening, bo po co przy symulacji jazdy. Trzymanie stałem mocy oporu niezależnie jak się kręci korbą i jakie się ma przełożenie na rowerze. 3s opóźnienia ? z czego ? W zwift zmiana terenu i reakcja na niego to max 1s.

        Obudowa ? a jaka ma być z metalu ? U mnie jest dobrze spasowana i ciesze się że jest niż jej nie ma jak w Wahoo. Każdy pod padający na pasek po szybsze zużycie i niepotrzebne czyszczenie pska z potu i soli.

        • Od czasu napisania mojego pierwszego komentarza zdążyłem skorzystać z trenażera także w innych aplikacjach. Ustawiłem sobie także power smoothing na większą wartość i wydaje mi się, że to trochę pomogło. W każdym razie: „ramp test” i jeszcze dwa dodatkowe treningi (nazw nie pamiętam) wypadły dość dobrze. Robiłem też jeden trening na Sufferfest (Angels) i tam było generalnie dobrze z wyjątkiem krótkich skoków mocy (przyspieszeń) – trenażer zwyczajnie nie nadążał, ale jest to chyba znany problem i wydaje mi się że dotyczy nie tylko direto.
          Generalnie, trochę się już bardziej oswoiłem z trenażerem i jeździ mi się lepiej, niż na początku.
          Jeśli chodzi o „zmianę terenu”, to przejechałem też kilka kolejny tras na Rouvy. Działa to dobrze, ale na pewno zmiana nachylenia następuje później niż po 1s (w porównaniu do tego co piszesz w związku ze Zwiftem), mi się wydaje że jest to bardziej koło 3s. Ale nie przeszkadza jakoś szczególnie. Jadąc ostatnio Passu Giau w Rouvy trenażer spisywał się dobrze, w szczególności fakt, że jest on w stanie symulować dużo % nachylenia daje tutaj wymierną korzyść, bo na Giau mamy odcinki nawet po 14%.

          • johnny_pl powiem tak 1s mam na myśli reakcja Direto z min do max obciążenia. patrz silnik krokowy on dłużej się nie przesuwa. Nie licze reakcji twojego PC sieci itp. Sam w sobie zwift ma opóźnienia normalne.

            Co do późnieniach w treningach są spowolnione wydaje mi się że specjalnie. Sprzętowo direto potrafi reagować lepiej. W sumie to dobrze jakby Ci korba stanęła z 100w nagle na 500W i więcej można by zerwać sobie mięsnie i ścięgna. Wiec dla mnie to zdrowe bezpieczeństwo.

  3. Trenażer zawsze łatwo zmieścić w domu, gorzej gdy chce się pracować nad formą biegową – wtedy zostaje albo biegać po śniegu (ryzykownie), albo upchnąć gdzieś bieżnię – bo na siłowniach biegać nie lubię :/

    • Ten „ramp test” i dwa dodatkowe treningi, których nazw nie pamiętam, to w Zwifcie.

  4. Również od niedawna używam Direto X i całkiem dobrze nam razem, ale…nie potrafię zsynchronizować trenażera z moim zegarkiem ( Garmin Fenix 5S ). Kombinuję z danymi dot. obwodu koła z marnym skutkiem. Może ktoś posiada wiedzę jaki parametr powinienem wprowadzić aby odczytywać prawidłowe dane prędkości i dystansu…Z góry dzięki za ewent. pomoc.

    • Andrzej, obwód koła który musisz ustawić wynosi 173.
      Zasada jest taka, że dzielisz obwód swojego koła przez 12.1.

      Pozdrawiam,
      Jacek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *